Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski zapowiedział, że nie przeczyta w kościele listu o pojednaniu podpisanego przez patriarchę Cyryla I i abp. Michalika. Co ksiądz sądzi o takiej postawie?
- Pasterzami Kościoła są biskupi, a my jako kapłani jesteśmy ich pomocnikami. Oni decydują o pewnej strategii duszpasterskiej. My ślubowaliśmy posłuszeństwo i jesteśmy do niego zobowiązani. Można mieć swoje zdanie krytyczne wobec biskupów, ale na płaszczyźnie wykonawczej jestem zobowiązany do spełnienia tego, czego ode mnie wymagają. Jestem lojalny wobec wspólnoty Kościoła. Indywidualistyczne wyskoki, są tutaj niewskazane, bo z zasady jesteśmy posłuszni.
Czy za nie przeczytanie tego listu grozi jakaś kara?
- Kościół nie karze od razu za niesubordynację, ale jakieś upomnienie słowne może być. Jakby się to powtarzało, to może być to mocniejsze upomnienie, a najbardziej surowa kara to nawet suspensa czyli zawieszenie w czynnościach, czyli zakazanie obowiązku kapłańskiego. Zachowanie, o którym pan mówi zasługiwałoby na upomnienie z powodu nielojalności.
A co doradziłby ksiądz księdzu Tadeuszowi Isakowiczowi-Zaleskiemu?
- Aby był lojalny wobec swojego pasterza, że Kościół nie jest jego prywatnym folwarkiem i on ma wypełniać wolę biskupa. Jeśli jego zdanie się różni, to niech dyskutuje z duszpasterzem, jeśli ten list nie przechodzi mu przez gardło, to biskup może to uwzględnić. Można np. ten list opatrzyć komentarzem, są różne możliwości zdystansowania się, ale posłuszeństwo zobowiązuje.
Rozmawiał Jarosław Wróblewski

