Cieszy księdza, że tylu młodych zacznie naukę w seminariach?

 

- Tak. Cieszę się, że ilość powołań nie maleje choć nasza populacja maleje. Można więc obecną ilość powołań uznać nawet w tej perspektywie za pewien wzrost. Widać też, że propaganda antykościelna, która się szerzy wśród ludzi młodych nie ma tak szerokiego oddźwięku. Powołania zawsze są też wypadkową wiary w domu czy środowisku bo one nie biorą się znikąd. Widzimy jednak, że polskie rodziny, choć atakowane i przetrzebione pod względem wartości, potrafią jednak wychować ludzi, którzy gotowi są oddać się na służbę Bożą. To jest optymistyczne.

 

Dużo z nich wytrwa w powołaniu?

 

- Dziś młodzi są mocno rozchwiani, pochodzą często z niepełnych rodzin. Atak laicyzmu też czyni destrukcję. Jakaś część, choćby statystycznie, musi odpaść, ale to nie musi być duża ilość. Kiedyś było więcej powołań, ale i więcej odpadało, czasem nawet więcej niż połowa. Obecnie mniej odpada, może też dlatego, że ci co idą dziś do seminariow są bardziej dojrzali, przekonani i zdecydowani.

 

Rozmawiał Jarosław Wróblewski