Księża mogą iść w sobotnim marszu w obronie TV Trwam?
- Sprawa jest delikatna, bo jest z jednej uznanie dla zupełnie słusznych żądań dla TV Trwam, a z drugiej strony są różne siły polityczne, które dołączając się do tego będą próbować zawłaszczyć to sobie. Wtedy obecność księdza jest trochę problematyczna, bo powinien stać ponad tym, być ponad opcjami politycznymi. Dzieję się ewidentna krzywda i nie można ludziom zasznurowywać ust. Jak coś człowieka boli to krzyczy.
Czy ksiądz z grupą parafian może iść w tym marszu bez negatywnych konsekwencji?
- Nie będzie tutaj zakazów, ani nakazów jednak roztropność wymaga, aby wziąć pod uwagę wszystkie aspekty. Tam gdzie jest lud tam jest i ksiądz. Jeśli uzna, że ludzie potrzebują jego obecności to dramatu nie będzie.
Kardynał Nycz okaże wyrozumiałość?
- Kardynał zawsze przestrzega jednego: żebyśmy byli obiektywni, żebyśmy nie byli zawłaszczani przez żadną opcję ani jedną ani drugą. Tego się domaga od duchownych. Jeśli nie będzie przekroczonej tej jego zasady to myślę, że będzie dobrze. Nie można sprawiać wrażenia że stoi się tylko po jednej stronie.
Ale trudno wymagać, aby w tym proteście wzięli gremialnie udział zwolennicy drugiej opcji czyli Platformy Obywatelskiej.
- A dlaczego? Ludzie z PO też słuchają namiętnie Radia Maryja. Też mogą protestować. Partia nie kieruje rozumem człowieka. Jeśli politycy głupio robią to trzeba opowiadać się za mądrością. Wobec TV Trwam dzieje się ewidentne zło, które woła o pomstę do nieba. Zebrano tyle podpisów i co? To jest lekceważenie ludzi w sposób ordynarny wręcz parszywy. Trzeba bronić osób, którym dzieje się krzywda, którzy czują się prześladowani, bez względu na to jak są pomalowani politycznie. Kościół domaga się szacunku dla każdego człowieka.
Ksiądz wybiera się na marsz?
- Na pewno na Mszę św., która zapewne go poprzedzi. Trzeba modlić się aby była wolność w Polsce, bo mamy zaczątki jakiejś niewoli. Jak się dzieje krzywda to trzeba reagować.
Rozmawiał Jarosław Wróblewski

