Ta śmierć jest dla mnie bolesna, a z drugiej strony jako chrześcijanin powinienem się cieszyć, że Prymas Glemp jest w Niebie. Co do tego nie mam wątpliwości. Był to prymas, który jeszcze miał te prerogatywy, które miał jego poprzednik Prymas Stefan Wyszyński.
To był dla mnie człowiek opatrznościowy na ten czas. Umiał przeprowadzić Kościół przez trudny czas stanu wojennego i wszystkich trudnych przemian. Bardzo bronił Kościoła, aby go nie uwikłać w jakąś jedną polityczną opcję. Miał do tego dystans, a jednocześnie dbał, aby we właściwy sposób odbywała się ewangelizacja pod jego przewodnictwem w duchu II Soboru Watykańskiego.
Byłem pierwszym rocznikiem w seminarium, który on święcił w Warszawie już jako prymas. Uczestniczyłem wcześniej jako diakon w jego ingresie. Często się z nim kontaktowałem. Był człowiekiem bardzo bezpośrednim, wrażliwym, niewywyższającym się i skromnym. Umiał jednocześnie wysłuchać kapłana – to było dla mnie bardzo ważne – podkreśla ks Nowosielski.
Not. Jarosław Wróblewski
