Czy ma ksiądz informacje o nieprzeczytaniu w kościołach Przesłania?

 

- Tak. Otrzymałem trzy takie sygnały. One były z rożnych stron Polski. Nie badałem jednak tego jakoś specjalnie.

 

Są za to jakieś konsekwencje?

 

- Nie wiem. Może wystarczy rozmowa. Tu chodzi o zrozumienie całej inicjatywy, a nie stosowanie kary, czy wymuszanie czegoś. Kara jest ostatecznością. Dużo bardziej zależy na zrozumieniu istoty pojednania. Nie posądzam nikogo o złą wolę, ale trzeba widzieć uwarunkowania polityczne i okoliczności jakimi kierowali się biskupi.

 

Przesłanie nie zostało odczytane w transmitowanej przez Polskie Radio Mszy św. z bazyliki św. Krzyża. Celebrans powiedział homilię cytując tylko niewielki fragment listu.

 

- Taka jest specyfika transmitowanych Mszy św. z tej świątyni. Ona dociera głównie to chorych i cierpiących, którzy nie mogą dotrzeć do kościoła o własnych siłach. Tam bardzo ważna jest mówiona homilia, żywe słowo.

 

Czyli ksiądz ze św. Krzyża jest usprawiedliwiony?

 

- Tak, bo nie pominął informacji o tym liście i mam nadzieję, że przeczytał najistotniejszy fragment Przesłania. Powiedział homilię do ludzi chorych.

 

Jak można podsumować efekt zapowiadanego wcześniej nieprzeczytania Listu w kościołach?

 

- Tak, że w całym przekroju Kościoła w Polsce okazały się to przypadki incydentalne.

 

Rozmawiał Jarosław Wróblewski