Przesłuchanie formalne prowadzić ma watykański promotor sprawiedliwości, prof. Nicola Picardi, w obecności adwokatów oraz sędziego śledczego Piero Antonio Bonneta.



Ks. Lombardi zaznaczył, że osobne dochodzenie, z woli papieża, prowadzi też nadal komisja kardynałów, która może rozmawiać z różnymi osobami, nie wyłączając szefów dykasterii, nawet jeśli nie ma konkretnych podstaw do przeprowadzenia wobec nich dochodzenia. W tym wypadku nie można mówić o przesłuchaniach, a o wysłuchaniu, gdyż dochodzenie nie ma charakteru sądowego. Komisja ma przedstawić raport Benedyktowi XVI, ale nie ma zamiaru ulegać presji medialnej, jaka w tych dniach skoncentrowała się na Watykanie. Działa ona w koordynacji z watykańskimi organami śledczymi oraz żandarmerią, choć jej mandat jest inny - wyjaśnił jezuita.



Poinformował też, że Paolo Gabriele wczoraj spotkał się ze swoimi adwokatami, Carlo Fusco i Cristianą Arru. Było ono bardzo owocne, obszerne i pozytywne. Obrońcy postanowili, że będą kontaktować się z prasą wyłącznie za pośrednictwem watykańskiego Biura Prasowego, celem ochrony tajemnicy zawodowej.



Zdementował natomiast jakoby w domu podejrzanego znaleziono dokumenty przygotowane do wysłania do określonych odbiorców. Kolejne dementi dotyczyło informacji jakoby przesłuchano pięciu kardynałów. Zapewnił on, że Benedykt XVI bardzo boleśnie przeżywa ten trudny czas próby i domaga się definitywnego wyjaśnienia sprawy.



„Papież jest świadkiem tych wydarzeń, jest z nimi bezpośrednio związany. Jest to dla niego bolesne, ale chce to wyjaśnić, chce poznać prawdę, we właściwy sposób odczytać tę sytuację. I nie jest to związane jedynie z aresztowaniem Paola Gabriele. Pamiętajmy, że komisję kardynałów Benedykt XVI powołał już w połowie marca. Papież już od dawna był świadomy, że niezbędne jest dochodzenie. Oczywiście ten ostatni epizod pogłębił jeszcze jego ból, ponieważ chodzi tu o człowieka z najbliższego otoczenia, którego Papież znał, szanował i lubił. Ale wola wyjaśnień i poznania prawdy nie ogranicza się tylko do tego epizodu i Ojciec Święty dał temu wyraz już wcześniej” – mówił ks. Lombardi.

 

sm/RV