Włoski jezuita posłużył się też osobistym doświadczeniem sprzed ponad dwudziestu lat, kiedy sam odwiedził Chiny. Odprawił wówczas, wraz ze swymi chińskimi współbraćmi zakonnymi, Mszę św. w mieszkaniu pewnej rodziny. Następnie sędziwy kapłan zapytał go tylko o jedno - zdrowie Ojca Świętego.
- Były to czasy, gdy jeszcze nie było internetu, a chińskie media z pewnością nie informowały o Papieżu – powiedział ks. Lombardi. – Wtedy zrozumiałem, z jaką wiernością i miłością chińscy katolicy od dziesięcioleci trwali i modlili się w jedności duchowej z Papieżem i Kościołem Rzymu. I wzruszyłem się. O tej jedności właśnie i o jej doniosłości mówi teraz Papież. Trzeba, abyśmy okazali ją także z naszej strony, zwracając się do Pana przez wstawiennictwo Maryi Wspomożycielki Wiernych, jak jest czczona w słynnym sanktuarium Szeszan w Szanghaju. Papież uważa, że chińscy wierni mają prawo do naszej modlitwy i jej potrzebują. Właśnie dlatego, że sytuacja Kościoła w Chinach jest dziś naznaczona cierpieniem i naciskami przeciwnymi jedności, musimy tym mocniej się modlić - podkreślił watykański rzecznik.

