Historię nawiedzania złośliwego ducha opisuje "Super Express". Ktoś pomyśli, że chodzi tylko o tabloidowy news, ale warto zastanowić się nad tym, dlaczego tak mało mówi się o tej rzeczywistości, którą wielu zna tylko z filmów i nie uważa jej za realną.
"Mężczyznę nawiedza duch zmarłej żony. Wnika do jego ciała, kręci się w brzuchu, poddusza, nie daje zasnąć. - Żąda, abym nie cofał darowizny mieszkania, które przepisaliśmy na syna. Nie mogę sobie poradzić z tym czymś, dlatego szukałem pomocy u księdza Lewczuka - opisuje pan Jan dla "Super Expressu".
Duchowny spotkał się z nim. Modlił się, aby złe duchy dały mu spokój. Ale egzorcyzmu nie odprawił, gdyż pan Jan nie poszedł do spowiedzi i do tego bluźni. - Jestem wierzący, ale niespecjalnie praktykujący, grzechów nie mam, tylko przeklinam - bagatelizuje sprawę nawiedzany mężczyzna. Ale nie chcę, żeby to zło mnie nachodziło. Nie wiem, czy to duchy, czy szatany, ale nawet liście drżą przed tym czymś - dodaje przerażony.
"Według egzorcystów unikanie spowiedzi, komunii świętej to klasyczne objawy zaatakowania przez Złego. - Duchy pojawiające się w jego ciele czy obok na trzęsących liściach świadczą, że ma poważny problem. Chciałbym Janowi pomóc., ale na razie nie potrafię - mówi ks. Lewczuk "Super Expressowi".
Niewierzący, który prosi o pomoc księdza egzorcystę nie uzyska nic poza współczuciem. Osoba zamknięta na działanie łaski uzdrawiającej płynącej z Miłosierdzia Bożego nie dozna uzdrowienia. W przypadku opisywanej historii, widać, że bohaterowi artykułu po prostu brak wiary, zaufania w Jezusa Chrystusa. W takiej sytuacji egzorcysta nic nie poradzi. W Piśmie Świętym mamy mnóstwo wydarzeń w których Chrystus mówi jak postępować w obliczu ataku złego ducha. Pierwszą zasadą, fundamentem w takiej sytuacji jest wiara - oddanie się w opiekę Bożą. Miejmy nadzieję, że w przypadku pana Jana dojdzie do nawrócenia, które jak widzimy jest mu niezbędnie potrzebne.
sm/se.pl

