Jest liczne grono polityków, którzy chcą nas bronić przed wrogiem nr 1 naszej rosnącej w siłę i dostatek III RP, a mianowicie przed Kaczyńskim. Prezes Kaczyński chce nas natomiast obronić przed tymi, którzy chcą nas bronić przed nim.
Bronić chce nas również – a jakżeby inaczej – nasz premier. Nie tak dawno Donald Tusk na Radzie Krajowej PO w Warszawie powiedział, „Gdy dziś słyszymy, że ktoś chce polować na homoseksualistów, na Żydów, na nie-Polaków albo mówi, że kobieta zgwałcona ma obowiązek rodzenia dzieci i że do więzienia trafią ci, którzy nie wierzą w zamach smoleński, to ja chcę powiedzieć, że PO jest po to, żeby te groźby nigdy nie stały się faktem”. Uff! możemy odetchnąć z ulgą. A szczególnie odetchnąć mogą gej, nie-Polak oraz wyznawca idei, że smoleńska tragedia jest „arcyboleśnie prosta”, i że wspaniale wyjaśniły ją komisje generałowej Anodiny oraz pana Millera.
Przyznaję, że czasem ktoś krzyknie brzydko na temat homoseksualistów. A Katechizm poucza, że osoby homoseksualne należy traktować „z szacunkiem, współczuciem i delikatnością”, przy czym osoby nie należy mylić z ideologią homoseksualną. Tyle że dużo więcej brzydkich słów, a nawet gróźb, kierowanych jest pod adresem np. księży katolickich. Pan premier jednak ksieżofobii nie uznał za problem. Niebezpieczeństwo dostrzegł w homofobii, cokolwiek miałoby znaczyć to słowo-wytrych. Przyznam, że tego nie rozumiem, bo jak tak się rozejrzeć po celebrytach robiących w Polsce pieniądze i karierę, to można dostrzec brak wielu rzeczy, na przykład zdrowego rozsądku, ale gejów ci nie brakuje. Co więcej, mam wrażenie, że w pewnych środowiskach dużo szybciej karierę zrobi gej-aktywista niż praktykujący katolik, i to wcale nie dlatego, że jest zdolniejszy.
Premier dostrzega też w Polsce 2012 roku zagrożenie prześladowaniami Żydów. No cóż! pewno można – niestety – usłyszeć tu i ówdzie nienawistne komentarze na temat Żydów. Ale znacznie częściej można się zetknąć ze złymi emocjami wobec moherów, pisiaków i katoli; i to w głównych mediach. Dziś nad Żydami w Polsce nie wisi żadne niebezpieczeństwo. W każdym razie nie większe niż nad nie-Żydami. W mediach, w biznesie nie brakuje ludzi żydowskiego pochodzenia. Nie mam nic przeciwko temu. A jeśli ich ewentualnie krytykuję, to nie dlatego, że są Żydami, tylko z powodu ich słów i czynów. Wielu zaś Żydów lubię i cenię, jak np. Bronisława Wildsteina, którego książkę-wywiad „Niepokorny” przeczytałem z wielkim ukontentowaniem.
Największym zdziwieniem napełniło mnie jednak to, że pan premier tak gładko przeszedł od rasizmu i antysemityzmu do obrońców życia poczętego, stawiając ich niejako na tym samym poziomie. Trochę się chyba nasz obrońca zagalopował, bo choć rozumiem, jak bardzo trudnym problemem jest ciąża w wyniku gwałtu, to jednak Jana Pawła II, który w takich sytuacjach wskazywał na możliwość postawy heroicznej, tak aby do jednego nieszczęścia (gwałtu) nie dokładać drugiego (zabicia dziecka), nie stawiałbym w jednym szeregu z ludźmi nienawidzącymi innych z powodu rasy, czy też koloru skóry. No cóż! premier Tusk postanowił bronić nas również przed nauczaniem Jana Pawła II.
Politycy powinni diagnozować zagrożenia, przed jakimi staje społeczeństwo. I powinni w ramach swoich kompetencji szukać rozwiązań. Jednak diagnoza premiera, to czysty populizm. Realnymi zagrożeniami w Polsce nie są homofobia, rasizm i obrońcy życia poczętego. W tej sytuacji pozostaje liczyć na samego siebie i rodzinę.
eMBe/Areopag21.pl
