Ks. Dariusz Kowalczyk zaczyna swój felieton dla „Idziemy” od konstatacji, że Unia Europejska w obecnym kształcie coraz mniej mu się podoba. „Lewacko zideologizowana, oderwana od europejskich korzeni, zbiurokratyzowana, bez jasnych kryteriów podejmowania istotnych decyzji” – wylicza jezuita.
Nie oznacza to oczywiście, że duchowny jest przeciwko zjednoczonej Europie. Wręcz przeciwnie. Kapłan docenia swobodę podróżowania bez wiz i kontroli na granicach, wolny handel, otwarte rynki pracy… Zauważa jednak, że to wszystko można osiągnąć „bez takiego zurzędniczałego molocha, jakim jest teraz Unia”.
„Co gorsza, ów moloch zaczyna być czymś, co ogranicza wolność myślenia i wolność gospodarczą” – zauważa ks. Kowalczyk i wymienia „jedynie słuszne” ideologie, jak np. wprowadzanie małżeństw homoseksualnych z jednej strony, a z drugiej – niezliczoną ilość tzw. regulacji gospodarczych, czyli w gruncie rzeczy ręczne sterowanie ekonomią.
Ks. Kowalczyk nie dziwi się więc, że UE przypomina niektórym Związek Radziecki (stąd nazwa eurokołchoz). Jezuita przypomina także stosunek Jana Pawła II do integracji europejskiej. Papież nie był jej przeciwny, ale podkreślał konieczność istnienia pewnych zasad. Całość tekstu duchownego w najnowszym numerze tygodnika „Idziemy”.
Beb/Idziemy.pl
