Chodzi oczywiście o przesłanie podpisane ostatnio przez patriarchę Cyryla I i abpa Józefa Michalika. Mam bowiem wrażenie, że wielu komentatorów (z lewa i z prawa) przesłania dokładnie nie przeczytało, tylko pisze o swoich pogmatwanych wrażeniach lub wciska jakąś ideologię bez związku z rzeczywistością. Przypomina mi się w tym kontekście rozprawianie o mitycznym duchu Soboru Watykańskiego II, które ma się nijak do soborowych dokumentów.
W „Gazecie Polskiej Codziennie” Krzysztof Kłopotowski pyta się: „O co gra episkopat?”. I martwi się, że „wezwanie do pojednania Polaków i Rosjan wydano na Zamku Królewskim, a nie w świątyni. Nie odmówiono «Ojcze nasz»… Nawet nie uczyniono znaku krzyża”. No i oznajmia oczywiście, że Cyryl I, to agent KGB. Z tego wszystkiego wyciąga wniosek, że „był to więc akt polityczny, a nie religijny”. W tej sytuacji wypada zachęcić pana Kłopotowskiego do uważnego przeczytania przesłania, by swoim pisaniem nie wprowadzał czytelników w błąd.
Po pierwsze, istotą przesłania wcale nie jest abstrakcyjne „wezwanie do pojednania Polaków i Rosjan”. A po drugie, jeśli już jest o pojednaniu mowa, to nie w duchu jakiegoś pseudo-pojednania bez prawdy, bez winy i bez skruchy. Biskupi mają świadomość, że przebaczenie, szczególnie w wymiarze dziejów narodów, jest złożonym procesem, który wymaga spełnienia różnych warunków. Dlatego stwierdzają jasno: „Przebaczenie nie oznacza oczywiście zapomnienia. Pamięć stanowi bowiem istotną część naszej tożsamości. Jesteśmy ją także winni ofiarom przeszłości, które zostały zamęczone i oddały swoje życie za wierność Bogu i ziemskiej ojczyźnie. Przebaczyć oznacza jednak wyrzec się zemsty i nienawiści…”. Przy czym przebaczenie nie jest jakimś hasłem służącym np. przykrywaniu niegodziwości popełnianych przez władze, ale postawą, który rodzi się ze spotkania z Jezusem zmartwychwstałym.
Wyrzeczenie się nienawiści jest aktem, który możemy i powinniśmy podjąć nawet wtedy, kiedy strona, która nas skrzywdziła, nie uznaje lub nie widzi swych win. Ale to dopiero początek drogi. By dojść do rzeczywistego pojednania, potrzeba prawdy o wydarzeniach, które wciąż ranią, bolą, i w konsekwencji dzielą. W przesłaniu czytamy: „Obiektywne poznanie faktów oraz ukazanie rozmiarów tragedii i dramatów przeszłości staje się dzisiaj pilną sprawą historyków i specjalistów”. Tu nie ma żadnego – mówiąc po młodzieżowemu – ściemniania. Podłością jest zatem sugerowanie, że akt, którego dokonali Cyryl I i abp Michalik, idzie po linii np. zamiatania pod dywan różnych aspektów katastrofy smoleńskiej. Przesłanie biskupów jest jasną zachętą do „poznania faktów”, a nie do bredzenia w stylu, że „sprawa jest arcyboleśnie prosta”.
Istotą dokumentu polskich i rosyjskich biskupów jest wezwanie katolików i prawosławnych do przeciwstawienia się współczesnym zagrożeniom. W przesłaniu padają jednoznaczne słowa: „Pod pretekstem zachowania zasady świeckości lub obrony wolności kwestionuje się podstawowe zasady moralne oparte na Dekalogu. Promuje się aborcję, eutanazję, związki osób jednej płci, które usiłuje się przedstawić jako jedną z form małżeństwa, propaguje się konsumpcjonistyczny styl życia, odrzuca się tradycyjne wartości i usuwa z przestrzeni publicznej symbole religijne. Nierzadko spotykamy się też z przejawami wrogości wobec Chrystusa, Jego Ewangelii i Krzyża, a także z próbami wykluczenia Kościoła z życia publicznego”. Tekst ten z całą pewnością nie podoba się medialnemu mainstreamowi w Polsce, który całe przesłanie chciałby zmanipulować i zredukować do jakiegoś pseudo-pojednania połączonego z historyczną amnezją.
Wspólny sprzeciw wobec zamordyzmu laickiego, bluźnierczej, anty-chrzescijańskiej pseudo-kultury, a przede wszystkim wskazanie na Jezusa Chrystusa jako Zbawiciela i Pana dziejów, to istota aktu, jakiego dokonali Cyryl I i abp Michalik. Sensu tego aktu nie przekreśla żadną miarą fakt, że możemy mieć krytyczną opinie o patriarsze Cyrylu, w tym o jego ścisłych związkach z Putinem. Smuci mnie, że dziennikarze, których szanuję, opowiadają głupoty, jakoby akt polskich i rosyjskich biskupów był elementem jakiejś ukrytej, niecnej operacji, której korzeni należy dopatrywać się gdzieś na Kremlu.
Czytajmy zatem przesłanie, powtarzajmy je innym, i odpowiedzmy na nie pozytywnie wyrzeczeniem się nienawiści, ale jednocześnie domaganiem się prawdy, sprzeciwem wobec otaczającego nas zła i głoszeniem Jezusa jako jedynego Zbawiciela.
eMBe

