Powodów tak dużego poparcia polskiego społeczeństwa dla In vitro jest kilka. Jednym z nich jest brak wiedzy na temat przebiegu samej procedury In vitro. Czym ona tak naprawdę jest, jakie pociąga za sobą konsekwencje czysto medyczne, zarówno dla zdrowia kobiety jak i dziecka? Z jakimi wiąże się zagrożeniami? Powodem braku tego typu informacji jest potworna presja środowisk wspierających In vitro w mediach. To są środowiska dysponujące ogromnymi pieniędzmi. Jednocześnie są one nieformalnie powiązane z lobby antykoncepcyjnym i aborcyjnym, w wykorzystaniu zaawansowanych technologii medycznych nieuwzględniających integralnej wizji ludzkiej osoby i ludzkiej płciowości. W takiej sytuacji trudno się dziwić, że informacje na temat negatywnych skutków in vitro są wytłumiane.
Kilkakrotnie miałem okazję udzielać dosyć szerokich wypowiedzi dla telewizyjnych stacji komercyjnych i publicznych na temat in vitro, które później były puszczane w mediach i ograniczane do jednego zdania, a mianowicie, że Kościół jest przeciwny in vitro. Natomiast wszystkie moje wyjaśnienia – były ignorowane i pomijane. W ten sposób jedyna możliwość, żeby dojść z informacją na temat natury in vitro do ludzi, jest ograniczona do czasopism i dzienników katolickich, ale i tam się to nie do końca udaje, bo ten wykład należy robić w sposób uproszczony. Dłuższe i bardziej precyzyjne wypowiedzi wymagają więcej przestrzeni, a często nie ma takiej możliwości. Znaczącym wyjątkiem są cykle artykułów na łamach "Naszego Dziennika" autorstwa ginekologów (jak np. prof. Chazan) i bioetyków (w tym moje), ale uczciwość każe wyraźnie powiedzieć, że jest to gazeta ignorowana przez środowiska liberalne z racji pozamerytorycznych.
Drugi powód jest taki, że duchowni, którzy mogliby informować o tym w ramach katechezy młodzieży, dorosłych czy stosownych kazań, nazbyt często sami nie orientują się w tematach bioetycznych. W konsekwencji nie podejmują ich, nie zdając sobie jednocześnie sprawy, jakie to ma negatywne konsekwencje dla formacji moralnej wiernych.
Trzeci powód to kwestia podstawowej formacji moralnej. Żyjemy w świecie, który założone cele chce osiągać szybko i bez wysiłku, nie oglądając się na moralną ocenę działania. Doraźny sukces okazuje się ważniejszy od tego, aby działać godziwie, by działać dobrze. Jest to postawa, w której cel uświęca środki. To moralne załamanie swoje źródło ma w słabości katechezy w szkołach, ale nade wszystko w słabości wychowania moralnego w domu, w rodzinie. Czyli podsumowując: w ostatecznym rachunku przyczyna przyzwolenia dla In vitro tkwi w braku formacji intelektualnej i moralnej - podkreśla ks. Kieniewicz.
Not. Jarosław Wróblewski

