Fronda.pl: Czym jest ekskomunika?
Ks. Piotr Kieniewicz: Ekskomunika to kara wyłączenia ze wspólnoty Kościoła. Taki jest sens tego słowa "ex communio", co znaczy "poza wpólnotą". Karę ekskomuniki dzielimy na dwa rodzaje. Jedne są karami wiążącymi mocą samego prawa, drugie są deklarowane. Deklarowana ekskomunika jest nakładana przez Kościół z powodu ciężkiego przestępstwa. Ekskomuniki deklarowane nakładane są za najcięższe przestępstwa i jednocześnie za przestępstwa, które są w jakiś sposób zewnętrzne, widoczne, w pewnym sensie łatwo zauważalne. Istnieją również przestępstwa, które jest łatwo ukryć, a są nie mniej ciężkie. W takich sytuacjach Kościół stosuje ekskomunikę wiążącą mocą zaistnienia pewnych faktów. Jeżeli ktoś postępuje w sposób opisany przez Kościół, sam ściąga na siebie tę karę, ona nie jest deklarowana przez nikogo, ale jest zdefiniowana w prawie kościelnym. Jeśli ktoś popełnia przestępstwo opisane przez to prawo, sam stawia siebie poza wspólnotą Kościoła.
Jakie są konsekwencje ekskomuniki, poza wyłączeniem ze wspólnoty Kościoła?
Ekskomunika uniemożliwia udział w życiu sakramentalnym, a więc przyjmowania sakramentów, a w przypadku kapłanów – sprawowania ich. One są bowiem sprawowane we wspólnocie Kościoła. Przynależność do Kościoła to nie jest zapisanie się do jakiejś organizacji, to przynależność do pewnej społeczności. To może dość daleko idąca analogia, ale to tak, jakby wyłączyć kogoś z grona swoich przyjaciół. Jeśli ktoś robi takie czy inne świństwo, np. obgaduje mnie za moimi plecami, to nie jest moim przyjacielem. Ja nie muszę nawet o tym wiedzieć, on przestaje nim być nawet bez mojej deklaracji.
Czy politycy też mogą być ekskomunikowani?
Ekskomunika dotyczy tych, którzy są katolikami, to znaczy tych, którzy przynależą do Kościoła. Bycie politykiem niczego w tych zasadach nie zmienia. To, że katolik jest politykiem, nie oznacza dla niego jakiejś taryfy ulgowej – obowiązują go dokładnie te same normy moralne, co każdego innego katolika. Jeśli polityk popełnia przestępstwo w rozumieniu prawa kanonicznego, to nie może się dziwić, że dotykają go te same konsekwencje, które dotknęłyby innego katolika.
Co dzieje się z politykami, którzy deklarują się jako katolicy, ale ich postępowanie przeczy takim deklaracjom?
Wrócę do przytoczonej przeze mnie analogii. Jeśli ktoś deklaruje, że jest moim przyjacielem, ale robi dokładnie co innego, to jego słowa nie mają większej wartości.
Jeśli jakiś poseł, deklarujący się jako katolik, zagłosuje za in vitro, a potem będzie chciał przystąpić do Komunii Świętej, ksiądz powinien mu jej odmówić?
Taki poseł przede wszystkim nie ma prawa prosić o udzielenie mu sakramentu. Komunia Święta jest bowiem znakiem jedności z Kościołem. Jeżeli ktoś zachowuje się niezgodnie z nauką Kościoła, nie ma prawa prosić o znak jedności z Nim. Księża powinni odmawiać udzielania Komunii w takim przypadku. Każdy katolik zasiadający w parlamencie, który poprze zapłodnienie in vitro, powinien publicznie dokonać nawrócenia. Ponieważ jego grzech był publiczny, powinien publicznie ogłosić zmianę poglądów na temat zapłodnienia in vitro.
Czy słowa abp. Hosera, że polityk-katolik głosujący za in vitro zaciąga na siebie ekskomunikę, są jakąś nowością?
Wypowiedź abp Hosera to nie jest wprowadzenie jakiejś nowej regulacji, to jest odwołanie się do kanonu 13.99 i kanonu 14.01 pkt 2 KPK, który mówi, że każdy, kto powoduje śmierć człowieka przed narodzinami, poza skutkiem tego działania, zaciąga na siebie karę ekskomuniki, wiążącej mocą samego prawa. I nie ma znaczenia, czy dziecko zostało poczęte drogą naturalną czy sztuczną, czy ono znajduje się w łonie matki, czy na szalce Petriego. W momencie połączenia komórki jajowej i plemnika zaczyna się człowiek. Jeżeli powoduje się celowo śmierć tego człowieka, zaciąga się karę ekskomuniki.
Kogo ona dotyczy?
Kodeks oraz jego interpretacja przez Watykan wyraźnie mówią, że kara ta spada na każdego, kto przyczynił się do śmierci człowieka – na tych, którzy do niej namawiali, na tych, którzy ją umożliwili i przeprowadzili. I tu dotykamy działalności polityków. Jeśli oni tworzą prawo, które umożliwia przeprowadzanie zamachów na ludzkie życie, a dodatkowo do tego zachęca np. poprzez refundację, to stają się ich współsprawcami. Współudział w zbrodni jest również zbrodnią. Jedyną różnicą między zastrzeleniem dorosłego człowieka, a zabiciem dziecka, jest narzędzie zbrodni i wiek ofiary. W świecie cywilizowanym przyjęło się jednak, że im bardziej ktoś jest bezbronny tym większą opieką jest otoczony. Kwestia sztucznego zapłodnienia i przyzwolenia na zabijanie nienarodzonych pokazują jednak, że to się obecnie zmienia. Weszliśmy w cywilizację śmierci. My, ludzie cywilizowani, zabijamy tych, którzy są najbardziej bezbronni. To absolutny skandal.
Rozmawiała Marta Brzezińska
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

