Ks. Piotr Kieniewicz, bioetyk, teolog moralny, pracownik Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, rektor Wyższego Seminarium Duchownego Księży Marianów:
Prawo winno być w tej sytuacji absolutnie po stronie rodziców. To rodzice powinni mieć pierwotną jurysdykcję względem swoich dzieci, tutaj zaś państwo uzurpuje sobie prawo do całkowitej władzy nad życiem dziecka. Dla mnie to absolutny skandal.
Niestety, przypadek "Baby Josepha" nie powinien być dla nas zaskoczeniem. W dzisiejszym świecie zaczyna panować sposób myślenia, zgodnie z którym, jeśli nie mogę kogoś wyleczyć, to lepiej go zabić, niż pozwolić mu doczekać naturalnej śmierci.
Zupełnie nie rozumiem, czemu lekarze nie pozwalają dziecku umrzeć we własnym domu. To absurd. Orzeczenie stanu wegetatywnego u dziecka, które reaguje na bodźce i wykazuje oznaki kontaktu z otaczającym światem, może świadczyć o tym, że lekarze zaczynają używać tego terminu w nowym, innym niż do tej pory, znaczeniu. W przeszłości pojawiały się pomysły, by stanem wegetatywnym określać stan pacjenta, który nie jest w stanie normalnie komunikować, co oczywiście jest bardzo poważnym nadużyciem. Niestety nie jedynym, jeśli chodzi o redefiniowanie pojęć medycznych.
not. eMBe
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

