Fakt, że w łonie matki rozwija się dziecko, nie czyni z tej niewiasty od razu pacjentki. Ciąża to nie choroba. To proces fizjologicznie normalny, a nie stan patologiczny. Ale jeśli już zdarzy się, że kobieta wymaga leczenia, jest chora a jej stan jest poważny, trzeba pamiętać, że zaburzenia jej zdrowia natychmiastowo przekładają się na stan zdrowia dziecka. Lekarz, poddając leczeniu matkę noszącą w swym łonie dziecko, ma jednocześnie do czynienia z drugim człowiekiem, który sam w sobie może nie być chory. W tym sensie, ten mały człowiek nie jest jego pacjentem. Niemniej, jest to człowiek, który się rozwija, i którego życie jest całkowicie zależne od stanu zdrowia jego mamy.

 

Jeśli chodzi o logikę postępowania w takich przypadkach, jest rzeczą absolutnie absurdalną, że aby wyleczyć chorą kobietę należy zabić jej dziecko. Nie widzę możliwości, aby w jakikolwiek sposób usprawiedliwiać takie postępowanie. Nie wolno czynić rzeczy złych po to, aby osiągnąć najbardziej pożądane efekty, nawet dobre. Cel nie uświęca środków. Nigdy.

 

Czasem bywa tak, że stan kobiety jest tak poważny, iż bezpośrednio zagrożone jest także życie dziecka. Wtedy trzeba ratować kobietę także po to, aby przeżyło jej dziecko. Bywa również tak, że samo działanie terapeutyczne mające na celu wyzdrowienie matki, ratuje ją, ale zgodnie z wiedzą medyczną można przewidzieć, że nie uda się już uratować jej dziecka. Jednym ze skutków ubocznych może być jego śmierć. Ale nie wolno postępować w taki sposób, w którym śmierć dziecka jest pożądana, chciana czy wręcz bezpośrednio powodowana.

 

Na przykład jeżeli zastosujemy chemioterapię (najnowsze doniesienia mówią, że chemioterapia matki nie musi być niebezpieczna dla dziecka), ponieważ jest to absolutnie konieczne ze względu na chorobę nowotworową matki, i z tego powodu umiera dziecko, to jego śmierć, choć przewidywana nie jest chciana i bezpośrednio powodowana, sama zaś terapia konieczna i niemożliwa do odłożenia w czasie. Nawet jeżeli w tym przypadku jestem w stanie przewidzieć, że w wyniku terapii dziecko może umrzeć, to nie można powiedzieć, że lekarz spowodował tę śmierć w sposób bezpośredni. Dziecko umiera, bo lekarzowi nie udaje się zapobiec jego śmierci.

 

Zupełnie inną sytuacją jest ta, w której lekarz najpierw zabija dziecko, aby potem zająć się leczeniem kobiety. Tego robić nie wolno.  

 

Rozm. Marta Brzezińska