Skąd pomysł aby 29 lipca w Szczyrku modlić się, zbierać koszulki gwizdki i ubrać Bożą Drużynę Olimpijską?
- Nabożeństwo olimpijskie można powiedzieć, że jest ewangelicznym pomysłem. Św. Paweł namawiał chrześcijan do biegu o Koronę Żywota, w związku z tym, że olimpiada nawiązuje do Ewangelii to stwierdziliśmy, że trzeba zrobić takie nabożeństwo. Apostoł Paweł mówił też, że w zdrowym ciele zdrowy duch. Chcemy też zachęcać naszych parafian i przyjaciół parafii do uprawiania sportu. Zrobiliśmy wcześniej nabożeństwo na Euro 2012 gdzie zbieraliśmy piłki od różnych osobowości. Teraz narodził się pomysł nabożeństwa olimpijskiego. W związku z tym zaczęliśmy zbierać koszulki sportowe. Stwierdziliśmy, że ubierzemy Bożą Drużynę Olimpijską. Chcemy ubrać w nie po prostu najbiedniejsze dzieci uczestniczące w tym nabożeństwie. To jest nasza propozycja, aby miało to również oddźwięk charytatywny, aby osoba, która ma mało była obdarowana. Będziemy się podczas nabożeństwa modlili o polską reprezentację, bo wielu z nich to przecież wierzące osoby. Do zbierania gwizdków zachęcili nas nasi siatkarze swoją wspaniałą grą. Chcemy im na tych gwizdkach zagwizdać przed pierwszym gwizdkiem ich olimpijskiego meczu. To będzie symboliczny doping. Modlimy się o pokój na tej olimpiadzie, o Bożą rywalizację. Chcemy prowadzić taki bój modlitewny przez całą olimpiadę. Modlić się za wszystkich naszych sportowców na każdym kolejnym nabożeństwie, przez cały okres trwania olimpiady.
Jaki jest odzew? Koszulki spływają?
- Tak, odpowiedzi są bardzo pozytywne. W pierwszej kolejności zwróciliśmy się do eurodeputowanych i pierwszą osobą, która przekazała była Danuta Huebner, potem Jerzy Buzek, Marek Migalski, a wczoraj Paweł Kowal. Przekazali koszulki wszyscy burmistrzowie tzw. beskidzkiej piątki czyli Szczyrk, Brenna, Wisła, Ustroń... dostaliśmy je też od Prezydenta Bielska-Białej, a szczególnie cieszy, że są też z Polskiego Komitetu Olimpijskiego z biało-czerwonym gwizdkiem. Każdego dnia otrzymuję jakąś paczuszkę sportowych koszulek. Cieszę się, że możemy zrobić coś pozytywnego, że Kościół się odnalazł w tej rzeczywistości, że mamy właściwe przesłanie i to, co mamy to rozdamy. Chwała Panu, że możemy to czynić.
Jak ksiądz, jako duchowny protestancki odbierał to, jak podczas Euro 2012 piłkarze się żegnali, to jak pielgrzymował do krakowskich sanktuariów trener Włochów Cesaro Prandelli?
- Powiem szczerze, że ja to popieram. Jak Brazylia wygrała Mistrzostwo Świata w piłce nożnej to pod koszulkami narodowymi, które zdjęli piłkarze mieli białe koszulki z napisem „Kocham Jezusa”. Pokazanie, że jest ktoś człowiekiem wierzącym, to dla mnie duża radość jako dla księdza protestanckiego. Słowo Boże mówi, że „Kto mnie wyzna przed ludźmi tego Ja wyznam przed Ojcem moim, który jest w niebie”. Taką cenną osobowością w moim kościele był Adaś Małysz, który powiedział, że wszystko osiągnął dzięki Bogu. Utrzymuję z nim kontakty, prosiłem o koszulki. Jest moim dobrym duchem przy parafii, choć ja w Szczyrku, a on w Wiśle. Z wielką radością patrzę jak sportowcy przyznają się do Boga. To pokazuje, że wiedzą, że nie wszystko zależy od treningu czy talentu, ale od Pana Boga. Cieszę się, że możemy razem uwielbiać Boga.
Rozmawiał Jarosław Wróblewski

