Ksiądz Tomasz Jaklewicz, „Gość Niedzielny”: Jeśli Kościół uznał, że należy wprowadzić Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa do kalendarza świat religijnych, to oznacza, że ona jest potrzebna. To święto wprowadzono w XIII wieku. Wtedy pojawiły się pewne wątpliwości dotyczące realnej obecności Pana Jezusa w Eucharystii. Święto było w jakimś sensie odpowiedzią na te wątpliwości. Było potwierdzeniem wiary Kościoła w obecność Zmartwychwstałego Pana w Eucharystii. Jego powstanie wiąże się także z prywatnymi objawieniami potwierdzającymi tę prawdę naszej wiary. To święto jest nam bardzo potrzebne. Uświadamia nam bowiem, że Eucharystia jest wyjątkowym „miejscem”, w którym doświadczamy, że Chrystus Zmartwychwstały jest z nami.

 

Oczywiście obecność Jezusa w Kościele nie dotyczy tylko Eucharystii. On jest obecny w Słowie, w innych Sakramentach, w modlącej się wspólnocie, w osobie szfarza. Jest wiele form obecności Chrystusa w Kościele, a jednak Eucharystia jest wyjątkowym znakiem. Jezus ukrywa się pod znakami chleba i wina, które stają się Jego Ciałem i Krwią. Chrystus jest obecny w sposób rzeczywisty, substancjalny i trwały pośród nas.

 

Słowo „ciało i krew” nie należy rozumieć w sposób materialistyczny, rzeczowy. Nie chodzi tu o kawałek ciała czy parę kropel krwi. Chodzi o obecność całej Osoby Chrystusa. Oczywiście musimy pamiętać, że mamy tutaj do czynienia z misterium, z tajemnicą, w której uczestniczymy, ale której do końca nie rozumiemy.  Eucharystia jest przedłużeniem tajemnicy wcielenia i zmartwychwstania Chrystusa. Bóg stał się człowiekiem, jako człowiek umarł, zmartwychwstał, a teraz żyje w swoim Kościele.

 

Święto Bożego Ciała wiąże się również z kultem obecności Chrystusa w Eucharystii poza Mszą Świętą. Mamy tabernakulum, mamy adorację Najświętszego Sakramentu, mamy procesję. To wszystko są formy wyznania wiary w obecność Chrystusa pod postacią chleba i wina w Eucharystii. Kościół po to raz w roku idzie przez ulice miast z Najświętszym Sakramentem, żebyśmy pamiętali, że gdy po przystąpieniu do Komunii Świętej idziemy do domów w naszym życiu trwa „procesja”, bo w nas żyje Pan, my jesteśmy w jakimś sensie żywą monstrancją. Moment mobilizacji, świętowania, celebracji w dniu Bożego Ciała służy więc naszej przemianie, naszej refleksji, naszej modlitwie, odkryciu na nowo głębi i bogactwa tego daru, jakim jest Eucharystia. Adoracja służy temu, byśmy lepiej dostrzegali Chrystusa obecnego w Eucharystii. Myślę, że nasz problem to zbyt rzadka modlitwa, zbyt rzadka adoracja. Gdyby księża więcej adorowali, lepiej odprawialiby Msze Święte. Myślę w pierwszym rzędzie o sobie. Gdyby świeccy więcej klęczeli przed Najświętszym Sakramentem, lepiej by uczestniczyli w Eucharystii.

 

Not. żar