Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski: Od wielu lat środowiska Kresowe, czyli Kresowianie i ich potomkowie, dopominają się o prawdę o ludobójstwie dokonanym przez UPA na Kresach Wschodnich. Ta sprawa jest ciągle nierozwiązana. Sejm wprawdzie przyjął dwa lata temu uchwałę w tej sprawie, jednak ona do końca nie prawdy nie powiedziała. Nie użyto w niej słowa „ludobójstwo”, tylko „czystki o znamionach ludobójstwa”. Do tej pory nie uchwalono również dnia, który ma stanowić upamiętnienie ofiar mordów na Wołyniu.
Projekt uchwały PSL, skonsultowany z organizacjami Kresowymi, jest bardzo ważny, ponieważ on wskazuje konkretną datę – 11 lipca, jako Dzień Pamięci Męczeństwa Kresowian. Data ta jest nawiązaniem do 11 lipca 1943 roku, kiedy bandy UPA napadły na 167 miejscowości. Świadomie wybrano niedzielę, ponieważ Polacy wtedy masowo udawali się do kościołów. Mordowano ich w świątyniach, palono je, zabijano księży. W sumie tego jednego dnia zabito kilkaset ludzi. W związku z tym 11 lipca stał się symboliczną datą tego ludobójstwa. Ono trwało od 1939 do 1947 roku. Zginęło wtedy około 150 tysięcy ofiar. Dlatego uważam inicjatywę zgłoszoną przez PSL za bardzo ważną.
Twierdzenie, że uchwała Sejmu ws. Wołynia pogorszy stosunki Polski z Ukrainą, jest fałszywe. Powiedzenie prawdy o obozach koncentracyjnych i hitleryzmie nie zakłóca relacji Warszawy i Berlina. Wręcz odwrotnie - dlatego, że mówi się prawdę możemy budować poprawne stosunki. Ciągle oczekujemy przecież od strony rosyjskiej prawdy o ludobójstwie dokonanym m.in. w Katyniu. Oczekujemy prawdy w tej sprawie, żeby doprowadzić do zgody. Identyczna sytuacja jest z Ukrainą.
Sama Ukraina jest zresztą podzielona w tej sprawie. Zdecydowana większość Ukraińców uważa Stephana Banderę i UPA za zbrodniarzy. Kiedy Wiktor Juszczenko ogłosił Banderę i UPA bohaterami narodowymi Ukrainy – co miało miejsce w zeszłym roku – wybuchły protesty w tym kraju. Nowy prezydent Wiktor Janukowycz doprowadził do uchylenia tych dekretów. Dziś za UPA i Banderą są tylko niewielkie grupy Ukraińców, głównie na Zachodzie kraju. Władze lokalne, rządowe, prezydent są za mówieniem prawdy w ten sprawie. Ostrzeganie przed pogorszeniem relacji w związku z tą uchwałą jest więc nieuprawnione. W Polsce takie głosy słychać z tych środowisk, które wspierały Wiktora Juszczenkę. Negatywnie o uchwale wypowiadał się szef Związku Ukraińców w Polsce Piotr Tyma i Henryk Wujec, doradca prezydenta Bronisława Komorowskiego. I oczywiście będzie słychać pojedyncze głosy w Polsce, domagające się zalania tej sprawy betonem. Jednak w tej kwestii nastąpiła ogromna ewolucja na Ukrainie i w Polsce, więc najwyższy czas, żeby 11 lipca ustanowić Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian. To będzie służyć wzajemnej zgodzie, w żadnym wypadku nie będzie służyć pogarszaniu relacji Polski i Ukrainy.
Not. żar
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

