- To jest naruszenie dobra publicznego. Nie wyobrażam sobie, by ktoś np. na jakimś święcie kultury niemieckiej chodził w koszulce Adolfa Hitlera i jeszcze wyrażał głośno swoje poglądy – twierdzi duszpasterz Ormian i autor książki "Przemilczane ludobójstwo na Kresach". - Przyjeżdża człowiek z Ukrainy niemający żadnych korzeni łemkowskich i sieje propagandę. Nie może być na to zgody, a kolejne braki reakcji powodują, że ten nacjonalizm ukraiński w wynaturzonej formie może się rozwijać – dodaje Isakowicz-Zaleski.
Panas chwali się, że członkowie jego rodziny działali w Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA), a on sam sympatyzuje z ukraińskimi nacjonalistami. Sam z Łemkami nie ma nic wspólnego. Ci z kolei nie są Ukraińcami, a rusińską grupą etniczną, która zamieszkiwała do lat 40-tych XX wieku tereny od Bieszczad do Beskidu Sądeckiego. W wyniku Akcji "Wisła" zdecydowana większość z nich została przesiedlona do ZSRR lub na Ziemie Odzyskane.
Stepan Bandera był ukraińskim nacjonalistą, przywódcą Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN). Podległa OUN UPA jest odpowiedzialna za ludobójstwo Polaków na Wołyniu podczas II wojny światowej. Przez wielu mieszkańców zachodniej Ukrainy Bandera jest uważany za bohatera narodowego.
sks/ND
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

