Najwyższe uczelniane wyróżnienie Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego otrzymać mają prezydenci: Polski – Lech Kaczyński, Litwy – Valdas Adamkus, Ukrainy – Wiktor Juszczenko, Łotwy – Valdis Zatlers, i Estonii – Toomas Hendrik Ilves. Szóstym doktorem honorowym zostanie Stanisław Szuszkiewicz, były przewodniczący Rady Najwyższej Białorusi.
Władze KUL przyznając najwyższe uczelniane wyróżnienie włączyły się w ten sposób w obchody 440-lecia unii lubelskiej, na podstawie której z Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego powstała Rzeczpospolita Obojga Narodów.
Uroczystość nadania doktoratów rozpocznie się dziś o godzinie 13 w auli głównej uniwersytetu. O godzinie 18 w sąsiadującym z budynkiem KUL hotelu odbędzie się wykład ks. Isakowicza-Zaleskiego "Przemilczane ludobójstwo na Kresach i gloryfikacja zbrodniarzy z OUN-UPA". Ksiądz mówi w wywiadzie dla fronda.pl dlaczego zdecydował się na protest.
Fronda.pl: Od wczoraj trwa pod Katolickim Uniwersytetem Lubelskim akcja protestacyjna zorganizowana przez księdza i środowiska kresowe przeciwko przyznaniu doktoratu honoris causa tej uczelni prezydentowi Ukrainy Wiktorowi Juszczence. Dziś wręczenie tytułów i kolejny dzień waszego protestu pod katolicką uczelnią.
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski: - Wiktor Juszczenko stawia pomniki zbrodniarzom z SS-Galizien czy OUN-UPA np. (Stepanowi) Banderze we Lwowie, stara się o nadanie praw kombatanckich ukraińskim nacjonalistom odpowiedzialnym za ludobójstwo na Wołyniu. Wręczenie takiego tytułu temu człowiekowi to skandal, zwłaszcza, że pomordowani Polacy, Żydzi i Ormianie nie mogą mieć pomników, czy choćby w wypadku np. Polaków, krzyży na swoich grobach. To tak jakby Niemcy honorowały polityków popierających SS-manów. Uhonorowanie prezydenta Juszczenkę najwyższym tytułem uczelni, w dodatku uczelni katolickiej, to decyzja polityczna.
Jakimi względami politycznymi kierowały się - zdaniem księdza - władze KUL-u przyznając doktoraty honoris causa?
- Wszyscy wiedzą, że rektor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego ks. prof. Stanisław Wilk jest figurantem. Decyzja należała do arcybiskupa Józefa Życińskiego, który jest Wielkim Kanclerzem uczelni i to on decyduje. Jest to decyzja wbrew opinii publicznej, wbrew logice i wbrew prawdzie historycznej. Spowoduje ona, że wiele osób przestanie składać ofiary na KUL, bo jest on w tej chwili postrzegany jako upolityczniona instytucja, która nie kieruje się zasadami ewangelii. Jeżeli KUL chce honorować tytułem honoris causa, to niech honoruje znanych działaczy społecznych, teologów, filozofów – ludzi, którzy cokolwiek zrobili dla kultury chrześcijańskiej. W tym przypadku tytuł ten wręcza się prezydentom, czyli według partyjnego klucza. Nie ważne czy ktoś jest dobry czy zły, mądry czy głupi – jest prezydentem danego kraju i za to dostaje doktorat honoris causa.
Jaka była rola rektora KUL-u w tej sprawie?
- Oświadczenie rektora KUL-u, że przyznając tak zaszczytny tytuł honoruje się narody, to jest kolejny absurd. Jeszcze nigdzie na świecie nie było tak, że doktora honoris causa dostają całe narody zamiast poszczególnych osób. Również postawa osobista ks. prof. Stanisława Wilka zamiast załagodzić to powoduje napięcia a jego wypowiedzi obrażają Kresowian. Mówi, że my, jako potomkowie ofiar kierujemy się żądzą zemsty a takie stwierdzenie to zniewaga i policzek dla tego środowiska. Żaden ksiądz katolicki nie ma prawa tak obrażać ludzi, którzy ponieśli tyle cierpień. Poza tym było kilkaset protestów i nie odpowiedział na żadne pismo. Czyli lekceważono adresatów. Myślę, że na pewno wcześniej czy później uderzy to w KUL jako instytucję.
Może KUL przyznając doktoraty honoris causa prezydentom wschodnich sąsiednich państw chciał włączyć się w obchody 440-tej rocznicy Unii Lubelskiej?
- Powtórzę jeszcze raz, to jest decyzja polityczna. W innym wypadku trzeba byłoby przyznać doktorat kanclerz Angeli Merkel, bo Niemcy też mieszkali na terenie Rzeczpospolitej. To jest nielogiczne wręczać doktoraty honoris causa ludziom, za sam fakt bycia urzędnikiem państwowym.
Trzeba również w tej sprawie zauważyć, że manipulacja senatu KUL-u polega również na tym, że zrobiono jeden wyjątek. Według tej zasady doktorat honoris causa powinien dostać również prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka, KUL jednak do tego nie dopuścił i przyznał honorowy tytuł Stanisławowi Szuszkiewiczowi, byłemu przewodniczącemu Rady Najwyższej Białorusi. Więc jaka jest logika w tym wszystkim? Albo wszyscy prezydenci, albo żaden. Poza tym nie prezydenci. Na Ukrainie jest wielu uczciwych ludzi, którzy zrobili wiele dobrego i w dziedzinie teologii i w relacjach polsko-ukrańskich.
Uważam, że KUL wręczając doktorat honoris causa politykom zdezawuował tym samym ten honorowy tytuł. Za tym się kryje poprawność polityczna arcybiskupa Życińskiego - to on faktycznie będzie te doktoraty wręczał. To on jest spiritus movens tej całej sytuacji.
Rozm. Magdalena Romaniuk/Rz
Ważne lektury:
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »



