Fronda.pl: Jak Ksiądz skomentuje decyzję Kurii warszawskiej zabraniającej ks. Stanisławowi Małkowskiemu przychodzenia pod krzyż przed Pałacem Prezydenckim i modlenia się tam z ludźmi?
Uważam zachowanie pracowników Kurii za niepoważne, gdyż w ten sposób nie rozwiązuje się problemów. Traktuję to jako próbę wykpienia sprawy a nie jej rozwiązania. Ksiądz Małkowski jest pełnoprawnym kapłanem, nie ciążą na nim żadne kary kościelne, nie jest suspendowany i nie popadł w żadną herezję, więc jeżeli abp Nycz chce coś od niego uzyskać, to powinien z nim rozmawiać osobiście, wyjaśnić powody i podać mu to na piśmie a nie na zasadzie takiej, że się wzywa kogoś na dywanik przez podwładnych biskupa i traktuje tak sprawę. Jest to zachowanie niepoważne ze strony Kurii.
Czy sam fakt odwoływania się przez Kurię do zakazu z okresu stanu wojennego względem ks. Małkowskiego nie budzi Księdza zdziwienia?
Stan wojenny miął 25 lat temu. Takie odwoływanie się budzi jedynie śmiech na ustach i świadczy po raz kolejny, że jest to niepoważne potraktowanie sprawy. Poza tym ks. Małkowski z mocy prawa kościelnego ma nie tylko obowiązki, ale także i pewne uprawnienia; ma prawo do tego, aby biskup dał mu decyzję na piśmie, a nie powoływał się na jakieś stare sprawy sprzed 25 lat. Przecież ks. Małkowski przez ostatnie lata pracował w różnych parafiach, wykonuje funkcje na terenie diecezji warszawskiej i jakoś ów zakaz ze stanu wojennego nie obowiązywał, a tu nagle się przypomina jakieś stare rzeczy. Jest to sytuacja kuriozalna i myślę, że ma ona na celu nękanie księdza, aby go wykpić i zmusić do zaprzestania działań. Tak się nie rozwiązuje problemów.
Ks. Zygmunt Małkowski przyjaźnił się z błogosławionym ks. Popiełuszką. Co by mogło w takim razie spotykać teraz ks. Jerzego, gdyby był z ludźmi pod Pałacem Prezydenckim i się tam modlił?
Niedawno pisałem tekst dla „Gazety Polskiej” pt. „Po której stronie barierek stałby ks. Jerzy Popiełuszko?” – chodzi oczywiście o te barierki, które stoją na Krakowskim Przedmieściu. Ktokolwiek znał ks. Jerzego, nie ma wątpliwości, ze stałby on po stronie modlących się ludzi. Ks. Popiełuszko w latach 80. był szykanowany nie tylko przez władze państwowe, ale też i przez władze kościelne. Prymas Józef Glemp często go krytykował, źle się o nim wyrażał, robił różne przykrości, więc myślę, że w tym przypadku analogia ks. Popiełuszko – ks. Małkowski jest uzasadniona. Gdyby ks. Jerzy dzisiaj żył, to przechodziłby to samo, co ks. Małkowski. I dziwię się doprawdy Kurii warszawskiej, która sama nie potrafi tego problemu rozwiązać. Pisałem też we wspomnianym tekście, że był to ogromny błąd, iż wysyłano 3 sierpnia młodych księży, aby wzięli krzyż, że nie chciano z tymi ludźmi rozmawiać, że dolewano tylko oliwy do ognia. A teraz czyni się kolejne błędne kroki. Jedyne rozwiązanie jest takie, że biskup raz powinien rozmawiać z ks. Małkowskim, a dwa z ludźmi, którzy są przy krzyżu. Wysłuchać ich racji, być dla nich jak ojciec, a nie jak ktoś, kto wydaje dyspozycje za pomocą pism czy dekretów. To naprawdę do niczego nie prowadzi.
Rozmawiał Robert Jankowski
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

