Fronda.pl: Jak Ksiądz ocenia dokument abp Michalika i patriarchy Cyryla?

 

Ks. Tadeusz Isakowicz - Zaleski: Warto zwrócić uwagę na formę i miejsce podpisania tego listu. Najbradziej zaskakujące jest to, że dokument nie został podpisany w miejscu kościelnym, np. w katedrze katolickiej czy w katedrze prawosławnej i nie w czasie nabożeństwa, które byłoby - jak rozumiem - nabożeństwem ekumenicznym, ale na terenie świeckim. Cały charakter tej uroczystości był świecki. Spodziewałem sie, że hierarchowie odmówią chociazby "Ojcze nasz", bo przecież odwołują się do tej modlitwy w swoim liście. Nie zrobili tego, nie było żadnego elementu religijnego, a nawet nie uczynili znaku krzyża. Widziałem wielokrotnie, jak  Jan Paweł II brał udział w różnych podobnych wydarzeniach, sam byłem świadkiem podpisywania podobnych dokumentów w roku 2001 w katederze Apostolskiego Kościoła Ormiańskiego w Armenii, gdzie Jan Paweł II, przed popisaniem dokumentów, przeżegnał się. Natomiast w przypadku podpisania listu patriarchy Cyryla i abp Michalika, nie mieliśmy do czynienia z żadnymi elementami religijnymi. POnadto całą uroczystość prowadził człowiek świecki, który jest Prezesem Centrum Porozumienia Polsko - Rosyjskiego, a więc instytucji państwowej, obecni - poza biskupami - byli wyłącznie politycy, zabrakło jakichs delegacji, natomiast dominował establishment kościelno-rządowy.

 

Czyli - zdaniem Księdza - zabrakło elementu sakralnego?

Tak. Trzeba zaznaczyć, że jest to dokument niesłychanie ważny. Teraz cały czas słyszymy, że to nie jest wydarzenie polityczne, ale spotkanie dwóch niezależnych Kościołów, wyłącznie na płaszczyźnie religijnej. Uroczystość podpisania dokumentu - de facto - przekreśliła wszystkie te zapewnienia. Pokazała, że dominuje głównie element polityczny. Dla mnie to niepojęte, że polski Episkopat zgodził się na odarcie tego spotkania z elementów religijnych. Nie wyobrażam sobie, że Jan Paweł II podpisałby taki dokument bez odmówienia "Ojcze nasz". Według mnie, to efekt przywiązania się do poprawności politycznej. Druga sprawa, to osoba Cyryla I, który - choć reprezentuje ważny urząd - nie jest osobą wiarygodną. To człowiek, który jest skonfliktowany również w Rosji. Pozostaje w konflikcie z Patriarchatem Kijowskim na Ukrainie, a nawet unitami. I nagle, na tle tych wszystkich konfliktów, jawi się jako misjonarz pokoju. Dla mnie to wysłannik Putina.

 

 

A dobre strony listu?

 

Niewątpliwie do plusów tego dokumentu należy zaliczyć odniesienie do Ewangelii i podkeślenie, że pojednanie nie oznacza zapomnienia. Ale nic więcej... Myślałem, że w liście padną jakieś wyraźne sformułowania. Słowa na miarę listu biskupów polskich do biskupów niemieckich. Należy też postawić sobie pytanie, kto  z kim ma się bratać i dlaczego. Oczywiście istnieją pewne zatargi, ale nie widzę aż tylu punktów stycznych, żeby rozstrzygać te kwestie. Owszem, dzielą nas politycy, dzieli nas historia, ale przeciętni Rosjanie nie czują do nas żadnej nienawiści. Wiem o tym, bo znam przedstawicieli tego Narodu. Poza tym, musimy pomyśleć o wyjaśnieniu wielu zbrodnio których się milczy. Oczywiście rozumiem, że Episkopat szuka sojusznika. Pytanie, czy patriarcha Cyryl jest właściwym sojusznikiem? Nie wierzę w to, że stanowisko rosyjskiej Cerkwi będzie miało istotny wpływ na proces sekularyzacji w Europie Zachodniej. Ponadto, należy zwrócić uwagę na sytuację w samej Rosji. Przecież dokonuje się tam ogromnej liczby aborcji! Warto wspomnieć, że również dzisiaj skazane zostały rosyjskie artystki, które wtargnęły do cerkwi. Jestem kapłanem i nie mam zamiaru usprawiedliwiać bluźnierstw, ale wg mnie ten proces miał charakter pokazowy i nie powinien mieć miejsca. Myślę, że władze rosyjskie chciały w ten sposób coś zamanifestować.

 

 

Wspomniał Ksiądz, że patriarcha Cyryl nie jest właściwym sojusznikiem w walce z zachodnioeuropejskim liberalizmem. Kto w takim razie nim jest?

 

Zgodnie z prawem kanonicznym, zwierzchnikiem prawosławnych jest patriarcha Konstantynopola. Warto również pamiętać o Patriarchacie w Kijowie, który również powienien być dla Polski istotny. A tu nagle dowiadujemy się o sojuszu z patriarchą moskiewskim. A przecież są również wspólnoty ormiańskie, niezależne cerkwie, ale o nich w ogóle się nie mówi.

 

Rozmawiał Aleksander Majewski