Fatalne jest gdy politycy próbują z uroczystości religijnych zrobić spektakl polityczny na zasadzie: kto popiera abp Głódzia ma iść do kościoła. Żelazną zasadą jest to, że wierni, jeżeli idą w Wielkim Tygodniu do świątyni – idą tam dla Pana Jezusa. To Chrystus przyciąga ludzi do kościoła, ludzie idą tam dla Niego, a nie dla polityka czy biskupa. Ten apel w trudnej sytuacji stawia katolików w Gdańsku, bo jak pójdą w Wielki Czwartek do Kościoła to popierają biskupa Głódzia, a jak nie to oznacza, że są jego przeciwnikami politycznymi.
Cała sytuacja w Gdańsku jest ogromnie nieszczęśliwa dla całego Kościoła. Dlatego też, że sam zainteresowany abp Głódź nie zabiera w tej sprawie głosu. Przecież po tylu dniach powinien powiedzieć, że albo napisano o nim oszczerstwa, jest niewinny i podaje redaktorów „Wprost” do sądu, albo w jakieś części jest winny. Trzeba jednak podjąć decyzję. Zainteresowany nie może milczeć, bo w to miejsce wchodzą z butami politycy PiS czy PO, bo wypowiedział się na ten temat Radosław Sikorski.
Dzieje się coś niedobrego, gdy wewnętrzne sprawy Kościoła rozstrzygają dziennikarze, a teraz politycy, a sam Kościół nie rozwiązuje tych spraw.
Jak idę w Wielki Czwartek do katedry wawelskiej, to nie idę tam dla biskupa. Nawet mając swoje zastrzeżenia do kard. Dziwisza idę do kościoła,nie dla manifestowania jego poparcia czy jego nie poparcia. Najważniejsza jest łączność człowieka z Bogiem. To wykorzystywanie polityczne Kościoła bardzo mnie boli – mówi ks. Isakowicz - Zaleski.
Not. JW
