Jestem słabym kibicem sportowy. Nie lubię też piłki nożnej i innych gier zespołowych. Na piłkarskim meczu ligowym byłem tylko raz w życiu. Było to w latach 70-tych. Krakowska "Wisła" przegrała wówczas 0 - 3 ze "Stalą" z Mielca, a bramki dla zwyciężców strzelił Grzegorz Lato.

 

Nawiasem mówiąc, wygrałem kilka zakładów, gdyż stawiałem na to, że na EURO 2012 drużyna polska nie wyjdzie nawet z grupy.

 

Kibicowałem jednak mocno Adamowi Małyszowi, a także Justynie Kowalczyk. Jednak teraz najbardziej kibicuję siostrom Agnieszce i Urszuli Radwańskim, które (wraz z ich ojcem) miałem okazję poznać osobiście. Cenię je tak za sukcesy sportowe, jak za to, że są one ambasadorami Fundacji im. Brata Alberta.

 

Kibicują im także osoby niepełniosprawne. Dlatego z najnowszego cukcesu Agnieszki cieszą się ogromnie.

 

Zobacz fotoreportaż o wizycie rodziny Radwańskich w Radwanowicach. 

 

Nie ma telewizora, ale w sobotę pojadę do kogoś, kto ma kanały sportowe, aby obejrzeć finał.

 

eMBe/Isakowicz.pl