Grosz pierwszy

Obrońcy belwederskiego krzyża (i ci wszyscy, którzy ich popierają), to ci, którzy „policzyli się”, kiedy po smoleńskiej katastrofie media głównego nurtu na chwilę zmuszone były zauważyć i dopuścić do głosu drugą połowę Polaków. Jak w „Murach” Kaczmarskiego „zobaczyli ilu ich, poczuli i siłę i czas”. I kiedy nowy prezydent podjął polityczną decyzję pozbycia się kłującej w oczy pamiątki po poprzedniku i przeciwniku politycznym, uznali intencję tej decyzji  – moim zdaniem słusznie – za niemoralną. Obrona krzyża stała się dla nich protestem w obronie sprawiedliwości. To, że politycy wszystkich opcji wykorzystali ten protest dla swoich celów, nie zmienia faktu, że intencja obrońców nie była w pierwszym rzędzie polityczna (choć protest przeciw niesprawiedliwości „społecznej” zawsze będzie miał swój polityczny wymiar). Dlatego ze zdziwieniem i smutkiem czytam bardzo radykalne wypowiedzi na temat obrońców Krzyża, zwłaszcza te płynące z ust kapłańskich. Nie wiem, jakim prawem nazywają obrońców krzyża fanatykami. Boję się, że wystarczającym dowodem fanatyzmu jest dla nich gotowość wystawienia się na publiczne ośmieszenie. Fanatyzm to co innego – to wiara (każda, także ateizm) bez miłości bliźniego. Do czcigodnych współbraci w kapłaństwie apelowałbym: dopóki nie macie dowodów, że ludźmi przed pałacem prezydenckim powoduje nienawiść, nie sądźcie.

 

Grosz drugi

W starym kawale Jasio, nie potrafiąc odpowiedzieć nauczycielce biologii na pytanie o dżdżownicę, zauważył, że przypomina ona trąbę słonia: „a jeśli chodzi o słonia…” i zaczął mówić o słoniu. W eskalacji konfliktu rolę Jasia przejęły środowiska lewicowe: „a jeśli chodzi o krzyż, to uważamy, że nie powinno go tam być”. Sytuacja jest o tyle groteskowa, że gdyby się wsłuchać we wszystkie strony konfliktu, to właściwie wszyscy się zgadzają. Obrońcy krzyża zgadzają się, by go przenieść, jeśli w inny godny sposób zostanie upamiętniona prezydencka para, przeciwnicy krzyża nie mają zasadniczo nic przeciwko temu, żeby inne upamiętnienie było. Przypuszczam, że do zażegnania konfliktu wystarczyłoby jedno zdecydowane publiczne zapewnienie prezydenta, że sprawa znajdzie swe kompromisowe rozwiązanie. Tymczasem krzyż sprzed Pałacu stał się pretekstem do ideologicznej walki z chrześcijaństwem, zresztą także po prostu fizycznej – z popychaniem, znieważaniem, opluwaniem. Zwołana na poniedziałkową noc kontrmanifestacja była wiatrem w żagle dla lewaków, anarchistów, różnego autoramentu młodzieżówek. Oni też się policzyli, a nawet „przeliczyli”, uważając za swoich zwolenników wszystkich przybyłych (co jest oczywiście nieprawdą – wielu przybyło właśnie po to, by stanąć w obronie krzyża). Oznacza to, że antychrześcijańska agitacja prawdopodobnie przybierze na sile, choć, jak pokazuje przykład walki z krzyżami we wrocławskim XIV liceum, efekty zbyt agresywnych działań mogą być odwrotne do zamierzonych, nawet wśród młodzieży nastawionej do Kościoła krytycznie.

 

Grosz trzeci

Choć Polska to nie Hiszpania ani Holandia, proces sekularyzacji: porzucania praktyk religijnych, nieliczenia się z nauką Kościoła, postępuje (zwłaszcza wśród młodych) szybciej niż w Kościele instytucjonalnym, zdajmy sobie z tego sprawę. Można by pewnie nie bez racji szukać przyczyn w nagłaśnianych skandalach, słabej katechizacji, nieprzychylnych mediach, ofensywie środowisk antychrześcijańskich, braku świadectwa ludzi Kościoła, ale rzut oka na karty Starego Testamentu pokazuje, że czasem lud Boży po prostu się swoim wymagającym Bogiem nuży. Kulty narodów ościennych wydają się bardziej atrakcyjne, życiowe, przyjemne, wygodne. Bunt przeciw Bogu trwa na ogół do czasu, kiedy owe narody ościenne biorą Izraelitów w niewolę, a to, co wydawało się wolnością, staje się kajdanami. Bo kara Boża to po prostu konsekwencje nieprzestrzegania przykazań. Czy potrzeba by było podnosić wiek emerytalny ludu, który nie zabija nienarodzonych i nie boi się licznego potomstwa? Czy narody, które odwróciły się od dekalogu, nie drżą przed szariatem?

ks. Andrzej Godyń SDB, Magazyn Salezjański „Don BOSCO”

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »