Dlaczego powinno się przypominać o piekle?
- Bo nie wolno o nim nie przypominać. Ono istnieje i to jest prawda potwierdzona objawieniem. W Piśmie Świętym mamy bardzo dużo wzmianek o piekle i potępieniu. Choćby w ewangelicznej przypowieści o Łazarzu i bogaczu, który jest w jakimś piekle, palącym miejscu gdzie nawet marzeniem jest dotknięcie języka śliną na palcu. Ale nawet tej kropli wody nie dostanie, bo jego wybory już się dokonały. W Ewangelii św. Marka Jezus mówi: „Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony”. Mówi o tym wyraźnie, przestrzega przed potępieniem. Jego ofiara krzyżowa dokonała się, aby ocalić ludzi od potępienia. To tajemnica wolności, której można źle użyć. Bóg pozostawił nam dramatyczną także dla Niego wolność wyboru.
Czy piekło to czerwone diabły, które cieszą się, że w kociołku wyją podgrzewani grzesznicy? Czy to może np. stan, w którym człowiek cierpi w totalnej samotności, w dygocie i lęku...?
- Kiedy mistycy próbują opisać rzeczywistość „tamtego” świata zawsze zaczynają: „To jest tak, jakby... Nie, tego się nie da opisać”. Dlatego próbują to robić przy pomocy nieudolnych metafor. Z niemożności oddania tamtej rzeczywistości biorą się różne plastyczne opisy, które dzisiaj mogą wydać się nieadekwatne. Kotły z siarką z diabłami to metafora średniowieczna. Pan woli sobie wyobrażać piekło jako np. samotność. Nie próbujmy jednak tego sobie przesadnie uplastyczniać, bo wtedy łatwo to wyśmiać. Ta rzeczywistość jest dla nas tajemnicą, ale jedno jest pewne – tam jest człowiekowi źle. Nieprawdopodobnie źle. Przede wszystkim dlatego, że nie będzie widział Boga. Kto odrzuci zbawienie, doświadczy tego. Odsyłam do „Dzienniczka” siostry Faustyny (n.740), której Jezus pokazał piekło i kazał o nim odpowiedzieć, żeby nikt nie mówił, że piekła nie ma. Piekło będzie polegało na bólu spowodowanym tymi samymi rzeczami, którymi grzeszyliśmy. To bardzo przekonywujący opis, logiczny i racjonalny.
No ale można uciec przed piekłem zasłaniając się Bożym Miłosierdziem? Grzeszmy, a Bóg wszystko wybaczy bo jest miłosierny?
Tak, dopóki żyjemy. Siostra Faustyna pisze, że w którymkolwiek momencie życia się nie nawracasz, to jest to czas miłosierdzia. Łotr na krzyżu nawraca się w ostatnim momencie. Jakie było życie człowieka takie idzie do wieczności. Po śmierci nie ma już dalszych wyborów. Wybór jest tutaj, dziś, na ziemi. Do godziny naszej śmierci jest czas miłosierdzia, potem nasze wybory stają się nieodwołalne, wieczne. Ale miłosierdzie Boże jest wielkie. Bóg jest tylko miłością.
Ale jest też sprawiedliwy.
Tak, ale Hans Urs von Balthasar pokazuje, że miłosierdzie może być sprawiedliwością. Jeżeli byłem dla kogoś bardzo zły i go krzywdziłem, a on przyjmował bez słowa skargi to, co ja mu robiłem, to gdy dociera do mnie świadomość wyrządzonego zła, staje się to dla mnie trudne do wytrzymania. Albo nie do wytrzymania. Zło, które wyrządziłem nie daje mi spokoju, cierpię przez wyrządzoną komuś krzywdę.

