Joanna Jaszczuk, Fronda.pl: Wczoraj biskup Zbigniew Kiernikowski, wydał komunikat do parafian w sprawie Wydarzenia Eucharystycznego w parafii p.w. Św. Jacka w Legnicy. 25 grudnia 2013 roku w tym własnie kościele, podczas Komunii Świętej, hostia upadła na podłogę. Po złożeniu jej do naczynia z wodą pojawiły się na niej przebarwienia koloru czerwonego. Fragment materii koloru czerwonego wyodrębniono i zbadano, m.in. w Zakładzie Medycyny Sądowej, który podaje, cytuję: W obrazie histopatologicznym stwierdzono fragmenty tkankowe zawierające pofragmentowane części mięśnia poprzecznie prążkowanego. (…) Całość obrazu (…) jest najbardziej podobna do mięśnia sercowego” (…) ze zmianami, które „często towarzyszą agonii”. Badania genetyczne również potwierdziły ludzkie pochodzenie tkanki.
Ks. dr Jan Sikorski: Cuda eucharystyczne zdarzają się w kościołach na całym świecie. Znany jest nam przypadek cudu w Sokółce, a jedno z najsłynniejszych tego rodzaju wydarzeń eucharystycznych miało miejsce w Lanciano we Włoszech. Konsekrowana hostia przemieniła się w ludzkie ciało, zaś wino w krew. Badania potwierdziły po latach, że Ciało stanowią komórki mięśnia sercowego, wykazały również grupę krwi AB. Po dziś dzień relikwie znajdują się w sanktuarium w Lanciano.
Najciekawsze jest to, że zwykle badania cudów eucharystycznych, mających miejsce w różnych przestrzeniach czasowych i odległych od siebie miejscach na całym świecie, wykazują obecność tkanki ludzkiej, najczęściej fragmentu serca i przeważnie jest to ta sama grupa krwi: AB.
Kościół do każdego takiego przypadku podchodzi ostrożnie, badania trwają zwykle co najmniej kilka lat, do Watykanu spływają też świadectwa uzdrowień fizycznych czy nawróceń w miejscach, gdzie mogło dojść do takiego cudu.
Zwykle ogłoszenie cudu następuje po pewnym czasie od jego dokonania, tak jak ostatnio w Legnicy, po ponad dwóch latach. Materiały zwykle przechowywane są dość długo, za każdym razem potrzebne są badania mające wykluczyć pomyłkę. Po wykluczeniu ingerencji osób trzecich bądź też wspomnianej pomyłki, cud zostaje ogłoszony.
Jakie znaczenie ma dla chrześcijan, katolików, cud eucharystyczny?
Eucharystia sama w sobie jest niezwykłym i wspaniałym cudem zostawionym nam przez Chrystusa. Wymaga ogromnej wiary.
Kiedy Pan Jezus pierwszy raz zapowiedział, że da nam swoje Ciało na pożywienie, ludzie masowo od Niego odchodzili, o czym możemy przeczytać w Ewangelii wg św. Jana. Jezus powiedział: Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Jego słuchacze zrozumieli to dosłownie i zaczęli sprzeczać się między sobą: Jak On może nam dać (swoje) ciało do spożycia? Syn Boży nie nakreślił żadnych szczegółów nawet Apostołom, chociażby faktu że Ciało i Krew będą ukryte pod postacią chleba i wina. Wymagał od uczniów jedynie ogromnej wiary. Zapytał Apostołów: Czy i wy chcecie odejść? W żaden sposób jednak nie zatrzymywał ich przy sobie, za to wyraźnie zażądał bezgranicznej wiary. Cud Eucharystyczny również wymaga od nas wielkiej wiary. Pan Jezus w ten sposób stara się ją wzmocnić, a także uwiarygodnić Najświętszy Sakrament ustanowiony podczas Ostatniej Wieczerzy. Mimo że nie zdarza to się zbyt często, takie wydarzenia są potwierdzone i zbadane także naukowo, medycznie.
A co w sytuacji, gdy komuś właśnie tej bezgranicznej wiary brakuje? Ateiści odrzucają istnienie Boga, więc i wieści o cudach. Swoją niewiarę uzasadniają tym, że wierzą w swój rozum i „czystą naukę”. Czy istnieje sprzeczność między nauką i wiarą?
Pan Jezus czyni cuda i już za Jego ziemskiego życia, jak i po Zmartwychwstaniu zdarzało się, że ludzie w nie nie wierzyli. W Przypowieści o bogaczu i Łazarzu z Ewangelii wg Świętego Łukasza mówi zresztą, (...)choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą. Czyli w skrócie: jeśli ktoś nie chce uwierzyć, to nie uwierzy. Przyjęcie lub odrzucenie tak oczywistych faktów zależy również od woli człowieka. Argumenty na życie, śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa są oczywiste, podobnie jak zbadane już cuda eucharystyczne.
Wiara i nauka znajdują się na innej płaszczyźnie. Człowiek wierzący z jednej strony przyjmuje rzeczywistość, tę, którą może zbadać za pomocą zmysłów, w taki sam sposób, jak człowiek niewierzący. Problem pojawia się wtedy, gdy mamy do czynienia z cudem wymagającym ogromnej wiary. Człowiek niewierzący, zaprzecza oczywistym faktom. Paradoksalnie, najmocniejszą wiarę mają ludzie niewierzący- wierzą w swoją niewiarę, która opiera się na odrzuceniu oczywistych faktów. W gruncie rzeczy ateiści okazują się więc... fideistami.
Między rozumem a wiarą nie ma sprzeczności. Wiara zależy jedynie od woli człowieka. Jeżeli ma on wolę, by odrzucić to, co jest oczywiste, jeżeli nie dostrzega miejsca na cud, odznacza się wielką słabością. Wiara bądź jej brak są kwestią ulokowania tej wiary- czy przyjmujemy, czy odrzucamy potwierdzenia i świadectwa dotyczące istnienia Boga i Jego cudów, czy też odrzucamy je a priori.
