Ks. Dariusz Kowalczyk SJ: Internetowe aukcje, na których można kupić „relikwie” Jana Pawła II to pewien margines, prowokacja mająca na celu ośmieszenie katolickiej wiary. Nie przywiązywałabym do tego zjawiska większej uwagi, bo nie ma ono szerszego wymiaru. Jeśli chodzi o odpowiedź, na pytanie, czym żyją Polacy przed kanonizacją papieża, to z perspektywy rzymskiej (od czterech lat mieszkam w Rzymie) muszę przyznać, że zaskakuje mnie i smuci coś, co nazwałbym „krótką pamięcią”.

Kiedy patrzę na recepcją nauczania papieża Franciszka i komentarze, jakie pojawiają się w prasie czy nawet wewnątrz Kościoła, to przygnębiające są reakcje, jakby wszystko zaczynało się teraz, jakby nie było pontyfikatu Benedykta XVI, a przede wszystkim Jana Pawła II. Jego nauczenia jest niesamowicie głębokie, pozostawił nam wspaniałe dokumenty i homilie, w których jest wiele fascynujących wątków. Jeśli dziś ktoś reaguje tak, jakby Kościół zaczynał się od Franciszka, to znaczy, że nie pamięta tego, co było wcześniej, nie wie albo zapomniał. Tak mogą reagować młodzi ludzie, ale jeśli robią to dorośli, to jest to niepokojące.

Generalnie można dostrzec problem w przeżywaniu i rozumieniu Kościoła. I to się uwidacznia właśnie w kontekście kanonizacji Jana Pawła II i Jana XXIII. Oczywiście, dla większości Polaków Jan Paweł II wciąż jest ważny, pamiętamy o nim, ale to dość emocjonalny stosunek. Owszem, dobre emocje są nam potrzebne. Nie krytykuję więc samej emocjonalności, czuję jednak żal z powodu tego, że emocje te często nie są poparte pamięcią. „Pamięć i tożsamość”. Kim jesteśmy, skąd przychodzimy, dokąd zmierzamy...

Próbowałbym wykorzystać kanonizację nie tylko po to, aby po raz ostatni wzruszyć się z powodu Jana Pawła II, ale po to, aby spróbować zachwycić się Kościołem. Spojrzeć na Kościół, sięgając wzrokiem przynajmniej do Soboru Watykańskiego II, zobaczyć Jana XXIII, przypomnieć sobie Pawła VI, Jana Pawła II, Benedykta XVI i Franciszka. Popatrzeć na Kościół, który pulsuje, który ma w ostatnich latach tak wielkich i wspaniałych papieży. Chodzi o to, by spróbować umiejscowić Jana XXIII i Jana Pawła II właśnie w Kościele. Popatrzeć na nich przez pryzmat Kościoła i dzięki nim lepiej zobaczyć Kościół.

Obawiam się, że wiele osób nie czyta prasy katolickiej, religijnych portali, gdzie można otrzymać rzetelną informację, ale opiera swoją wiedzę na doniesieniach głównych mediów, które w moim odczuciu są ogłupiające. One wypłukują z rozumienia czym jest Kościół. Modlę się o to, by zbliżająca się kanonizacja przynajmniej niektórym dała okazję do pokochania Kościoła.

Patrząc na historię tzw. III RP, wydaje mi się, że niestety homilie wypowiedziane przez Jana Pawła II do Polaków (a wiele z nich jest nadal bardzo aktualnych) zostały zapomniane. A warto do nich wracać. Nauczanie, jakie papież wygłaszał Polakom to wspaniałe lekcje wiary, patriotyzmu, budowania sprawiedliwego społeczeństwa, dbania o godność. To wielkie katechezy, jak z jednej strony dbać o własną tożsamość, dbać o bycie polskim Kościołem i bycie Polakami, jak kochać Ojczyznę i małe ojczyzny, w których żyjemy, a jednocześnie być otwartym na innych, inaczej wierzących, inne kraje. Papież uosabiał to całym całym sobą – bycie zakorzenionym, miłość do ojcowizny, a jednocześnie otwarcie na cały świat, szerokie perspektywy.

Gdybym mógł coś poradzić na te ostatnie dni przed kanonizacją, w których pojawiają się dyskusje nad kierunkiem, w jakim zmierza Kościół i reformami, jakie należy podejmować, to polecałbym lekturę dokumentu „Novo Millennio Ineunte”, listu Jana Pawła II napisanego na koniec Wielkiego Jubileuszu. To doskonały tekst. Papież w pierwszej części zaprasza do kontemplacji oblicza Jezusa Chrystusa, egzystencjalnej z Nim relacji, a później podaje wiele konkretnych propozycji, co robić. Do tego dołożyłbym wywiad-rzekę z Benedyktem XVI „Światłość świata” i adhortację apostolską papieża Franciszka „Evangelii Gaudium”. Te trzy publikacje ostatnich trzech papieży są wspaniałym punktem wyjścia do myślenia o przyszłości Kościoła.

Rozm. MBW