Pojawiają się spekulacje interpretacji słów z listu Benedykta XVI dotyczące osłabienia jego ciała i ducha. Papież pisze w nim wprost: „niezbędna jest siła zarówno ciała, jak i ducha, która w ostatnich miesiącach osłabła we mnie na tyle, że muszę uznać moją niezdolność do dobrego wykonywania powierzonej mi posługi''. Jak to prawidłowo odczytać?
- Na ten temat były rożne spekulacje, nawet pytania czy nie dotyczą one depresji Papieża. Można temu spokojnie zaprzeczyć, bo nie widać aby Papież wyglądał na człowieka strasznie przygnębionego, choć wiele rzeczy na głowę mu spada i są to sprawy dotyczące całego Kościoła. Siła ducha, to nie tylko sprawa wiary czy chęć i zdolność podejmowania decyzji. Co w polityce jest niezbędne. Jeśli ktoś na pewnym etapie życia mając bez mała 86 lat, może mieć siłę ducha jako chęć walki z tym światem osłabioną. To wystarczający argument, aby taka decyzję podjąć, mając jednocześnie słabość ciała.
Nie jest więc to tożsame z jakimś kryzysem wiary?
- Nie, absolutnie nie. Nie jest to ani kryzys wiary, ani kryzys psychiczny. Charakterystyczna dla starszego człowieka jest wynikająca z wieku niezdolność do podejmowania politycznych decyzji. Politykę rozumiem w jej tradycyjnym znaczeniu; nie użeraniu się w jakiś zakamarkach przestrzeni politycznej, ale troski o rzeczy wspólne. Decydowanie o sprawach Kościoła.
Jak w oryginale listu Papieża o abdykacji brzmi określenie ciała i ducha?
- To corporis et animae. W tym znaczeniu, to duch, który ożywia ciało. To zdolność podejmowania decyzji i ogarniania spraw Kościoła.
Rozmawiał Jarosław Wróblewski
