Kuria ma długi wobec Urzędu Skarbowego niezapłaconego podatku VAT jeszcze ze sprawy nieprawidłowości w aferze Stella Maris. Trzeba miesięcznie spłacać 100 tys. zł. Księża powołali specjalny fundusz aby pomóc bp Leszkowi Sławojowi Głódziowi?
- Tak, istota powołania Funduszu Solidarności, polega na tym, że jest problem i trzeba go rozwiązać. Rada Kapłańska nie stawia tutaj pytania: kto jest winny? Jest dług względem Urzędu Skarbowego, który trzeba uregulować. Fundusz zakłada, że skoro w rodzinie jest kłopot, to cała rodzina stara się też zacisnąć pasa i pozbierać tyle pieniędzy ile potrzeba, aby problem został rozwiązany.
Dzieci nie zostawią więc strapionego ojca w potrzebie?
- Nie zostawią. Biskup zwrócił się o pomoc do Rady Kapłańskiej czyli można powiedzieć swojej najbliższej rodziny, która stanowi w prawie kanonicznym taką formę doradczą dla biskupa. Ona wybierana jest demokratycznie. Gdy wysłuchała całego sprawozdania od swojego biskupa, to podeszła do tego ze zrozumieniem. Nie trzeba chować głowy w piasek, ale stanąć naprzeciw temu wyzwaniu. Zaradzić temu. Biskup mógł np. opodatkować księży, ale nie zrobił tego tylko poprosił ich o pomoc.
Przez jaki czas będziecie wspierać fundusz?
- Tego nie wiem. Fundusz jest celowy i ma zaradzić tej konkretnej sprawie. Zakłada kilka elementów; księża archidiecezji mają płacić co miesiąc 50 zł i 5 groszy opłaty proboszczów od poszczególnych parafian. Są również darowizny i oszczędności kurii.
Jak biskup podszedł do waszej propozycji?
- Przyjął ją z radością. Ona została przegłosowana jednogłośnie. Wydał więc dekret, który to normuje. Rada Kapłańska wytypowała trzech członków do rady funduszu. To wszystko już funkcjonuje.
W kwietniu ub. roku przed Sądem Okręgowym w Gdańsku rozpoczął się proces, w którym skarb państwa zażądał od gdańskiej kurii oddania 6,8 mln zł nienależnych odsetek z tytułu zwrotu podatku VAT.
Rozmawiał Jarosław Wróblewski

