„Szatan naciera na nas ze wszystkich stron. Jesteśmy ze wszystkich stron oblężoną twierdzą: schizmatycka Rosja z bagażem sowieckiego ateizmu. Heretyckie Niemcy. A tamtejsi katolicy? Teologowie, ba, nawet biskupi sugerujący dopuszczanie (w niektórych sytuacjach) do Komunii św. rozwiedzionych i powtórnie poślubionych, zakonnice w poradniach wydających skierowania na przerwane ciąży... Austria? Ze swoim „My jesteśmy Kościołem” („My”, to niby kto?). Czechy – zlaicyzowane i zakochane w heretyku Husie (wiadomo, jak skończył!). Słowacja – niby katolicka, a jednak właśnie u nich najpopularniejszy był biskup, którego Papież odwołał z urzędu. Jeszcze Szwedzi z eutanazją i tradycjami eugeniki. Już raz obroniła nas przed nimi Matka Boska Częstochowska. Obroni nas i dziś, zwłaszcza ze wzmocnioną ostatnio Konfraternią” - kpi ks. Boniecki, jakby zupełnie nie zauważając, że akurat w kwestii wierności ortodoksji to u Niemców nie jest najlepiej, i że szwedzkie tradycje moralne za mocne nie są... Z faktami dyskutować sie nie da, więc co najwyżej można je obśmiać, przy okazji krytykując piękną polska tradycję zaufania Marce Pana w Jasnogórskim znaku (i to w momencie, gdy na Jasną Górę wędrują z własnymi problemami tysiące wiernych).

 

„Natura ludzka jest ułomna, tęskni za dobrem, ale zło ją kusi, wymaga więc wsparcia ze strony państwa. Surowe prawo służy wychowaniu społeczeństwa, które myśli, że co nie jest prawem zakazane, to jest dozwolone. Moralności będą więc bronić surowe prawa. Zero tolerancji dla występku! Dla złodziei, sutenerów, prostytutek i gejów – obozy pracy. Pedofile i gwałciciele – sterylizowani. Pary bez ślubu – wysokie grzywny. Środki antykoncepcyjne – sprzedaż albo posiadanie – punkty karne i mandaty obliczane od sztuki. Aborcja – kobieta i lekarz do więzienia. Obraza uczuć religijnych – kilka lat więzienia. Obowiązkowa (do matury) nauka religii (naszej) w szkołach” - kontynuuje. I znowu trudno nie dostrzec, że w kpinach i parodii (niekiedy słusznej) kryją się twierdzenia, z których akurat trudno, jeśli jest się katolikiem, polemizować. Ot choćby w kwestii aborcji. Jeśli uważamy, że jest ona morderstwem, to trudno twierdzić, że płatny morderca w lekarskim kitlu nie powinien ponieść kary.

 

Dalej ks. Boniecki kpi także z postulatu schrystianizowania Unii Europejskiej (choć akurat to zadanie postawili przed nami zarówno Jan Paweł II, jak i Benedykt XVI) i porównuje tę misję do „badania genealogii” i sprawdzania, czy ktoś jest prawdziwym Polakiem. A na koniec stwierdza, że: „jeśli jednak nawet w maleńkim procencie się w nich odnajdujecie, to ostrzegam: w ten sposób Królestwa Bożego się nie zbuduje. Jeśli prawda nie pociągnie siłą samej prawdy, nic z tego nie będzie, albo będzie, ale wprost przeciwnie”. Cóż, ja akurat w sprawie aborcji czy ewangelizacji bardziej wierzę Janowi Pawłowi II, niż Bonieckiemu i dlatego będę nadal uważał, że aborcja powinna być nie tylko zakazana, ale i karalna, i że misją Polski jest ewangelizacja UE. A w budowę Królestwa Bożego na ziemi nie wierzę. Mam tylko nadzieję, że uda nam się zbudować nieco lepszą Polskę, w której życie i rodzina będą chronione. Jeśli dla księdza Bonieckiego jest to powód do kpin, trudno, ale ja i tak mam taką nadzieję.

 

Tomasz P. Terlikowski