- Za PRL Kościół był bardzo zjednoczony ze społeczeństwem, z narodem. Pamiętam ten czas. Wtedy siłą zniewalającą była PZPR i nikt się z nią nie identyfikował. Kościół wspierał dążenia niepodległościowe. To była przestrzeń wolności. Teraz to, co czynią rządzący - i trzeba to powiedzieć jasno - to jest przeciwstawnie księży społeczeństwu. My służymy ludziom, nie mamy jakiś specjalnych przywilejów czy uprawnień. Rządzący chcą nas oddzielić od społeczeństwa. Chce się nas pokazać jako grupę, która wręcz żeruje na społeczeństwie. To jest subtelna, propagandowa manipulacja.

 

Tak to odbieram, że następuje dzielenie na lepszych i gorszych, uprzywilejowanych i nieuprzywilejowanych. Ten spot emerytalny też się w to wpisuje.

 

My, kapłani w diecezji warszawskiej intensywnie pracujemy, jeśli zdrowie pozwoli, do 70 roku życia. Potem składa rezygnację ze swoich urzędów. Jeśli chodzi o nasze księżowskie emerytury, to jesteśmy w grupie tych, którzy mają najniższe emerytury. Płacimy najniższą składkę do ZUS. Chce się nas dziś skłócić i zantagonizować, przez napuszczanie jednych na drugich – mówi ks. Bartołd.

 

Not. Jarosław Wróblewski

 

Zob. również:

 

Episkopat oburzony spotem PO