- Rozmawiają ze mną zaniepokojeni ludzie, że 21 grudnia ma nastąpić koniec świata. Chrześcijanin powinien być zawsze gotowy na przyjście Pana Jezusa. Nie ufać coraz to nowym przepowiedniom, ale Bogu. Powinniśmy być gotowi, czuwać, a nie żyć w lęku czy strachu. Media nas zalewają coraz to nowymi przepowiedniami zwiastującymi koniec świata. Osobiście przeżyłem w swoim życiu wiele końców świata – mówi ks. Bartołd.
Jak ocekiwać na przyjście Zbawiciela? Proponujemy przeczytać rozważanie dominikanina o. Wojciecha Jędrzejewskiego: „Czuwajcie, bo nie znacie dnia ani godziny” ze strny Mateusz.pl:
„Wtedy podobne będzie królestwo niebieskie do dziesięciu panien, które wzięły swoje lampy i wyszły na spotkanie pana młodego. Pięć z nich było nierozsądnych, a pięć roztropnych. Nierozsądne wzięły lampy, ale nie wzięły z sobą oliwy. Roztropne zaś razem z lampami zabrały również oliwę w naczyniach. Gdy się pan młody opóźniał, zmorzone snem wszystkie zasnęły. Lecz o północy rozległo się wołanie: Pan młody idzie, wyjdźcie mu na spotkanie! Wtedy powstały wszystkie owe panny i opatrzyły swe lampy. A nierozsądne rzekły do roztropnych: Użyczcie nam swej oliwy, bo nasze lampy gasną. Odpowiedziały roztropne: Mogłoby i nam, i wam nie wystarczyć. Idźcie raczej do sprzedających i kupcie sobie! Gdy one szły kupić, nadszedł pan młody. Te, które były gotowe, weszły z nim na ucztę weselną, i drzwi zamknięto. W końcu nadchodzą i pozostałe panny, prosząc: Panie, panie, otwórz nam! Lecz on odpowiedział: Zaprawdę, powiadam wam, nie znam was. Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny.” (Mt 25:1-13)
Zapytałem kiedyś jedną dziewczynę, jak ona rozumie te słowa o mądrych kobietach, które czekają na oblubieńca i mają oliwę w swoich lampach. Ona powiedziała po chwili namysłu: ilekroć zgrzeszę natychmiast biegnę, aby napełnić swoją lampę oliwą. Otóż: czuwać, naprawdę czuwać wobec Boga - czuwać, to znaczy czekać na Jego przyjście, już tutaj w moim życiu, żeby się spełniła Jego wola, żeby wypełnić Jego natchnienia - tak głęboko czuwać może tylko ten człowiek, który żyje w łasce, który odżałowuje natychmiast popełnione zło. Jest taki rodzaj poczucia winy, taki rodzaj wewnętrznych sprzeczności, jakiegoś szamotania się, który pozbawiony bardzo jest właśnie tego przytomnego, czuwającego umysłu właśnie dlatego, że serce jest w grzechu, że to nie jest grzech wyznany Bogu, że nie pojednałem się z Nim. Czuję się grzesznikiem, ubolewam nad tym, ale jest to na jakimś takim płytkim poziomie wciąż jeszcze niewyznanego grzechu. Grzechu, który nie spowodował we mnie skruchy. Grzechu, za który nie przeprosiłem ludzi, których on skrzywdził, zranił. Wtedy nie potrafimy czuwać. Nawet gdy myślimy o Panu Bogu, gdy próbujemy się jakoś tam modlić - ta nasza modlitwa jest bardzo wybrakowana. Jeśli nie pójdziemy do spowiedzi - a ci, którzy nie mogą iść i z całą szczerością nie wyznają swoich win Bogu i ludziom, których skrzywdzili - nie możemy się naprawdę modlić, nie możemy naprawdę czuwać przed Bogiem, aby przyjmować Go, gdy przychodzi - pisze o. Jędrzejewski.
JW/mateusz.pl
