Zakon Szpitala Najświętszej Maryi Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie został założony w 1191 roku podczas oblężenia Akki w Ziemi Świętej. Wówczas miał służyć głównie medycznej pomocy Niemcom walczącym podczas wypraw krzyżowych. Rychło jednak przekształcił się w zakon rycerski, w którym zakonnicy i duchowni nie zajmujący się wojowaniem, nie mieli zbyt wiele do powiedzenia.

Przez lata wyglądało na to, że tak pozostanie. Zarówno, gdy opuściwszy Ziemię Świętą osiedli w Siedmiogrodzie, jak i później, odpowiadając na wezwanie Konrada Mazowieckiego podbijali tereny pogańskich Prusów, stanowili bardziej siłę militarną, niż duchową. Także budując potężne nadbałtyckie państwo zakonne więcej mieli wspólnego z wojaczką i rządami twardą ręką, niż z pomocą potrzebującym i głoszeniem ewangelii. Choć z drugiej strony trzeba pamiętać, że tamtych czasach nawet w Polsce w okresie XV-wiecznych wojen z Zakonem doceniano rolę Krzyżaków (tak nazwali ich nasi przodkowie) w walce z poganami - Prusami i do pewnego momentu z Litwinami. Świadczą o tym kroniki Jana Długosza, który nie szczędząc opisów różnych nadużyć i zbrodni braci w białych płaszczach z czarnymi krzyżami, jednocześnie wychwalał ich w opisach bitew i potyczek z poganami.

Gdy w 1525 roku Wielki Mistrz Krzyżacki, Albrecht von Brandenburg-Ansbach (znany jako Albrecht Hohenzollern) przeszedł wraz z całym państwem na luteranizm i uczynił z kraju Księstwo Pruskie, wielu ludzi myślało, że to koniec długiej i krwawej historii Zakonu. Historia pokazała, że nic bardziej mylnego – organizacja, która miała posiadłości także w innych krajach niemieckich, przetrwała. Doprowadziło to do dziwacznej sytuacji, w której do zakonu należeli także wyznawcy luteranizmu i kalwinizmu, którzy zobowiązywali się żyć w celibacie i zastępowali śluby zakonne przysięgą na wierność Wielkiemu Mistrzowi, który z kolei musiał być katolikiem.

Mimo to z czasem znaczenie Zakonu zaczęło spadać. Po okresie bliskiego związania z dynastią Habsburgów (w XVII wieku członkowie organizacji byli zobowiązani do pełnienia służby w ich armii) nastąpił okres powrotu do zupełnie pierwotnej idei szpitalnictwa. Do braci dołączyły ponownie siostry zakonne i to one głównie zajmowały się pracą w szpitalach i lazaretach. W 1923 roku Eugeniusz Ferdynand Habsburg zrezygnował z funkcji Wielkiego Mistrza, by instytut mógł uniknąć przejęcia własności przez państwa powstałe na gruzach monarchii Austro-Węgierskiej. Od tej pory Zakon przestał być rycerski.

Także z tego powodu prawdziwi Krzyżacy stanowili konkurencję dla wykorzystywanego przez nazistowską propagandę obrazu Zakonu jako kolonizatora Pomorza. Dlatego po Anschlussie Austrii hitlerowcy skasowali realnie istniejącą organizację. Powróciła ona do funkcjonowania dopiero po 1945 roku.

Dziś Zakon Krzyżacki liczy 87 braci i 154 siostry zakonne, a także około 750 familiarów, czyli świeckich i duchownych nie należących do niego, ale wspierających go. Od 2000 roku Wielkim Mistrzem jest o. Bruno Platter OT. Księża-zakonnicy nadal noszą złowieszcze dla Polaków i Litwinów białe płaszcze z czarnym krzyżem. Ale ich przesłanie jest obecnie inne. Zakon prowadzi bowiem m.in. szpitale, domy starców, akademiki i internaty, a także ośrodki terapii odwykowej dla narkomanów. Innymi słowy, Zakon powrócił do swej pierwotnej misji z Ziemii Świętej, której przez bardzo długi czas nie był wierny.

Od 1986 roku trwa proces beatyfikacyjny ojca Petera Riglera. W XIX wieku był on odnowicielem Zakonu. Zmarł w 1873 roku, w opinii świętości.

 

Stefan Sękowski/Deutscher-Orden.at

 

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »