Bogumił Łoziński, dziennikarz "Gościa Niedzielnego": Przeniesienie krzyża, który stał przed Pałacem Prezydenckim do kościoła św. Anny, to realizacja porozumienia zawartego między Kurią Warszawską, harcerzami i Kancelarią Prezydenta. Zgodnie z zapisami umowy krzyż ten miał trafić właśnie do tego kościoła. Teraz należy oczekiwać na to, by strony porozumienia wypełniły jego zapisy do końca i rozpoczęły prace nad "godnym upamiętnieniem" ofiar katastrofy smoleńskiej. Choć mało kto o tym wspomina to przecież również jest zapisane w porozumieniu.
W przekazach medialnych np. po przeniesieniu krzyża do Pałacu nie wspominano zupełnie o zobowiązaniach dotyczących upamiętnienia ofiar, które również znalazły się w porozumieniu dot. krzyża. Mówiło się, że przeniesienie krzyża to początek wypełniania umowy, ale nie mówiono o innych jej punktach. A w niej zapisano przecież, że Kancelaria Prezydenta i Kuria gwarantują przeniesienie krzyża i rozpoczęcie prac nad godnym upamiętnieniem. Jeden z punktów umowy brzmi: "Kościół warszawski w osobie metropolity warszawskiego Abpa Kazimierza Nycza oraz Kancelaria Prezydenta reprezentowana przez jej szefa Jacka Michałowskiego w odpowiedzi na tę prośbę zobowiązały się do niezwłocznego podjęcia działań zmierzających do godnego upamiętnienia ofiar katastrofy, jak również do wspólnej służby harcerskiej".
Pytanie brzmi, czy ten punkt zostanie spełniony? A może strony porozumienia uważają, że tablica wmurowana w Pałac jest godnym upamiętnieniem? Trzeba by spytać sygnatariuszy tego porozumienia. Tablica jest jednak raczej upamiętnieniem żałoby po katastrofie smoleńskiej, a nie ofiar, które w niej zginęły.
W natłoku dzisiejszych wydarzeń związanych z katastrofą smoleńską informacja o przeniesieniu krzyża do kościoła trochę ginie. Trudno jednak powiedzieć, czy był to specjalny zabieg mający na celu ukrycie przeniesienia krzyża.
Not. żar
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

