Kolejny raz posłanka Platformy Obywatelskiej Henryka Krzywonos zabrała głos. Wszystko po to, by zaatakować PiS i rząd. Nawet posunęła się do tego, że przywołała osoby zmarłe do wojny z PiS. Wszystko oczywiście na łamach Gazety Wyborczej" Adama Michnika, bo gdzie indziej!

Na początku Krzywonos zdradza czytelnikom szczegóły rozmowy z Jarosławem Kaczyńskim: "Spytałam, czy się nie wstydzi. Odpowiedział bardzo niewyraźnie, że robotnicy nie mają nic wspólnego z tym, co się stało. Nie zrozumiałam, o co mu chodzi z tymi robotnikami. Chciałam się tylko dowiedzieć, bo mnie jest wstyd za nich. Posłowie PiS wiedzą, że przegłosują każdą rzecz w Sejmie, i kiedy ktoś inny przemawia, szyderczo się uśmiechają. I ja się za to szyderstwo ich wstydzę". 

I dalej: "Jak pomyślę o Lechu Wałęsie, który pewno wpół się składał ze złości, jak pomyślę o Bogdanie Borusewiczu, Andrzeju Gwieździe, Ani Walentynowicz, Alinie Pienkowskiej i wielu, wielu innych, którzy walczyli o wolność, to wstyd mi za pana Kaczyńskiego. I za Morawieckiego, który gadał w Sejmie, że ta wolność nie jest taka ważna. Kurde, ludzie, czy my na starość wariujemy? Bo jak słucham Kaczyńskiego i Morawieckiego, to chyba żeśmy zwariowali. Tracimy rzeczy najważniejsze i mamy mówić, że nic się nie stało! Stało się najgorsze: gwałcona jest konstytucja. Gdyby był inny prezydent, nigdy nie dopuściłby do tego".

Później powołuje się na ... śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, którego tak mocno nienawidzi środowisko GW, a w ostatnich dniach tak często przywołuje pamięć śp. Prezydenta i szasta jego słowami w kontekście ataku na PiS i prezydenta Dudę: "Gdyby Lech Kaczyński wstał z grobu, toby się chyba ze wstydu jeszcze raz położył, jakby zobaczył, co tu się dzieje. Lech Kaczyński mówił, że Trybunału Konstytucyjnego za nic w świecie nie wolno ruszać. Kiedy kończymy z Trybunałem, kończy się demokracja. A dziś jego brat siedzi w ławach poselskich, uśmiecha się i w łapki klaszcze, kiedy udaje mu się sponiewierać autorytet Trybunału".

Na koniec zdesperowana tramwajarka mówi: "Jeśli nie będzie innego wyjścia, to wyjść na ulice. Sama wyjdę i stanę wśród nich. Nie możemy dopuścić do tego, żeby pod osłoną nocy zmieniali konstytucję ustawami". 

jok/Gazeta Wyborcza