Pani Barbara od ponad 20 lat samotnie opiekuje się synem Krzysztofem. Na jej trudną sytuację odpowiedziała toruńska fundacja "Światło". Ośrodek zaproponował pomoc.

- Mamy pokoje 2-3 osobowe - zapewnia Janina Mirończuk, prezes fundacji. - 24 godziny na dobę chorymi opiekują się pielęgniarki, rehabilitanci, pedagodzy. Mamy bardzo dobry personel.

To jedna z nielicznych polskich placówek, które zajmują się osobami w śpiączce. Placówka ma podpisany kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia.

Jeszcze w tym tygodniu, prawdopodobnie w piątek, Krzysztof zostanie przewieziony do toruńskiej placówki, teraz przechodzi ostatnie badania lekarskie. Ich wynik zdecyduje o tym, czy chory ma siły na podróż z Warszawy do Torunia.

- Chcę mu zapewnić do końca życia taką godność życia - mówiła jeszcze kilkanaście dni temu pani Barbara, tłumacząc swoją prośbę o eutanazję dla syna. - Nie chcę mu więcej cierpień dać. Nie chcę żeby obca ręka mu krzywdę zrobiła. Bo dużo rzeczy widziałam w szpitalach, widziałam jak traktuje się takich pacjentów - wyznaje.

Nietety, pani Barbara nie przestała jednak apelować o możliwość eutanazji dla osób w podobnym do jej syna stanie zdrowia.

 

MaRo/Gazeta

Zobacz także:

Chciała eutanazji, czy zdecyduje się uratować syna?

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »