Aż dziw bierze, że przez długi czas w Polsce nie pojawiła się książka, która opisywałaby najświeższy światowy kryzys finansowy z  perspektywy wolnorynkowej. Krytyka Polityczna wydała swój „Kryzys. Przewodnik Krytyki Politycznej” już w październiku 2008 roku, zaś na odpowiedź, która by nie powielała modnego twierdzenia, iż to nadmiar kapitalizmu jest powodem wszelkich nieszczęść, trzeba było czekać ponad rok.

Nie ma jednak co narzekać, skoro w 2010 roku książka tego typu się na rynku pojawiła. „Skąd się biorą kryzysy” Bartłomieja Podolskiego w zwięzły i bardzo przystępny sposób pokazuje czytelnikowi, dlaczego gospodarka miota się cyklicznie pomiędzy boomem a recesją, jednocześnie odnosząc swe argumenty do sytuacji, którą znamy głównie z doniesień zza oceanu. Nie jest to jednak zarzut, gdyż to od pęknięcia bańki hipotecznej w USA zaczął się kryzys – zaś w dobie globalizacji gospodarki różnych krajów na tyle są ze sobą splecione, że coraz trudniej jest mówić o złej sytuacji gospodarczej jedynie w jednym z nich.

Teza Podolskiego jest jednoznaczna i niektórym dobrze znana. Przyczyną wszelkich kryzysów jest oddzielenie pieniądza od jego wartości towarowej. To przez tworzenie pustego pieniądza papierowego, pozwolenie bankom na kreację pieniądza i brak standardu złota rządy mogą manipulować ilością pieniądza na rynku, a przez to wprowadzać gospodarujących ludzi w błąd. Efektem jest błędna lokalizacja środków, źle dobrane inwestycje, inflacja i koniec końców zapaść gospodarcza. Autor „Skąd się biorą kryzysy” głęboko tkwi w paradygmacie austriackiej szkoły ekonomii, której jednym z najważniejszych osiągnięć jest właśnie oryginalna teoria cyklu koniunkturalnego. Książka jest napisana przystępnym językiem, jej autor tłumaczy wszelkie zawiłości, które mogą się w niej pojawić i które mogą być niezrozumiałe dla czytelnika nie będącego ekonomistą. To wszystko sprawia, że tę pozycję można traktować jako jeden z głosów w dyskusji na temat przyczyn obecnego kryzysu finansowego. To głos, który jest mi bardzo bliski.

Publikacja ta ma jednak, jak prawdopodobnie wszystko na tym świecie, także swoje wady. Jedną z nich jest jej wtórność dla kogoś, kto z poglądami austriackiej szkoły ekonomii (i nie tylko) na kwestie pieniężne i cykl koniunkturalny jest obeznany. Jeśli ktoś czytał np. „Tajniki bankowości” bądź „Wielki Kryzys w Ameryce” Murraya Rothbarda, „Ludzkie działanie” Ludwiga von Misesa, czy „Ekonomię dla każdego” Thomasa Sowella, może spokojnie odpuścić sobie pierwsze cztery rozdziały „Skąd się biorą kryzysy” i ograniczyć lekturę do ostatniego, stanowiącego swoją drogą 1/3 objętości książki. Tam znajdzie ciekawą aplikację założeń Podolskiego do najświeższych wydarzeń.

Drugi problem polega na tym, że tak naprawdę ciężko powiedzieć, czy są to rzeczywiście założenia Podolskiego. Moim zarzutem nie jest to, że głęboko tkwi w austriackim nurcie ekonomii, ale to, że niemal na każdej stronie to podkreśla. Żeby przekonać czytelnika do swojego poglądu na temat przyczyn aktualnego kryzysu nie trzeba się cały czas podpierać autorytetem „nieomylnej” szkoły, która jako jedyna potrafi dostrzec prawdziwy stan rzeczy. Prezentowane przez autora podejście utrudnia odbiór książki tym ludziom, którzy nie chcą angażować się w „międzyszkolne” spory. Niestety, niektórzy „Austriacy” mają tendencję do ukazywania siebie i swojego sposobu myślenia jako ten jedynie słuszny, w porównaniu z pozostałymi, które nie posiadają „pełni prawdy” - do tego stopnia, że utożsamiają pojęcie „ekonomista” z pojęciem „przedstawiciel naszej szkoły” (w tym akurat swojego mentora, Ludwiga von Misesa, nie powinni naśladować). Głębokie przekonanie o słuszności własnych poglądów nie musi być sekciarstwem, ale może do niego prowadzić. Poza tym ta maniera po prostu irytuje.

Mimo to „Skąd się biorą kryzysy” to pozycja wartościowa, którą polecam każdemu, kto chciałby dowiedzieć się więcej na temat kryzysu, który rozpoczął się w 2008 roku. Może ona też stanowić odtrutkę dla otaczających nas etatystycznych jego interpretacji.

Stefan Sękowski

Bartłomiej Podolski, Skąd się biorą kryzysy, Fijorr Publishing, Warszawa 2010.

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »