ONZ ogłosiło trzeci, najwyższy stopień kryzysu humanitarnego w Iraku. Bojownicy Państwa Islamskiego cały czas odnoszą sukcesy. Kierują się na północ, w kierunku terenów rządzonych przez Kurdów. Według amerykańskich źródeł ekstremiści grupują się w okolic miasta Qara Tappa, 122 km na północ od Bagdadu. Wygląda na to, że zamierzają zbliżyć się do kurdyjskiej stolicy, Irbilu, i zająć kolejne terytoria.
Społeczność międzynarodowa wciąż nie zdecydowała się na poważniejszą akcję przeciwko bojownikom. Co warte podkreślenia, do zdecydowanych działań militarnych zdaje się zachęcać nawet Watykan, chcąc położyć kres niebywałej przemocy, jaka spotyka chrześcijan i muzułmanów Iraku.
Deklaracja ONZ o trzecim stopniu zagrożenia sprawi, że ułatwione będzie wyłącznie prowadzenie operacji humanitarnej.
Okazuje się zarazem, że nie wszędzie sytuacja jest tak zła, jak przewidywano. Wcześniej wskazywano, że położenie chrześcijan i jazydów uwięzionych na górze Sindżar jest wprost krytyczne. Jednak siły Stanów Zjednoczonych, które zostały wysłane w ten region oceniły, że przebywa tam mniej osób niż sądzono, a co więcej – w nie tak fatalnych jak się spodziewano warunkach. W związku z tym zarówno USA jak i Wielka Brytania zawieszają dostarczanie na górę Sindżar pomocy humanitarnej.
USA zapewniają, że nadal będą zapewniać pomoc humanitarną. Będą ponadto prowadzone ataki powietrzne na pozycje Państwa Islamskiego. Stany Zjednoczone wciąż nie chcą mocniej angażować w operacje militarne w Iraku własnego wojska; mają zamiar wspierać siły irackiego rządu oraz Kurdów spodziewając się, wbrew wielu ekspertom, że wystarczy to do odparcia ataków Państwa Islamskiego.
Paweł Chmielewski
