Podczas promocji nowej książki pod tytułem "Cain", noblista powiedział, że bez Biblii - książki która miał ogromny wpływ na naszą kulturę i na drogę na której obecnie jesteśmy - byłoby "prawdopodobnie lepiej".
Przewodniczący portugalskiego episkopatu, bp Manuel Clemente z Porto przyznał, że prywatnie bardzo lubi Portugalczyka. Jednocześnie zaznaczył, że powinien on być bardziej skrupulatny kiedy wypowiada się o sprawach wiary czy kultury chrześcijańskiej. Podobnego zdania był sekretarz portugalskiej konferencji episkopatu o. Manuel Morujao, który załamywał ręce nad ignorancją pisarza. - Nie ma potrzeby krytykowania tego stanowiska. To z czym tu mamy do czynienia to gruba przesada, której nie chcielibyśmy więcej słyszeć z ust wybitnego Portugalczyka.
Natomiast według znanego biblisty, kapucyna Fernando Ventrudo, wypowiedź tego typu nie przystaje do poziomu intelektualnego noblisty. - Biblia może być czytana także przez kogoś bez wiary, wymaga to natomiast intelektualnej uczciwości ze strony czytającego, której chyba Saramago zabrakło – powiedział.
Saramago otrzymał Literacką Nagrodę Nobla w 1989 roku. Za to, że "przypowieściami, podtrzymywanymi przez wyobraźnię, współczucie i ironię, stale umożliwia pojmowanie iluzorycznej rzeczywistości" - głosiło uzasadnienie werdyktu.
Saramago nie pierwszy raz zmusza katolicką opinię publiczną do reakcji. Już w 1991 roku jego powieść "Ewangelia według Jezusa Chrystusa" oburzyła wielu Portugalczyków. Ateista Saramago przedstawił w niej Chrystusa, który, ulegając ludzkim namiętnościom, współżyje z Marią Magdaleną i usiłuje uniknąć ukrzyżowania. Jak bronił się wówczas Saramago? Cytując Jezusa. - Nie przyszedłem, by przynosić pokój, ale miecz - odpowiadał.
JaLu/CNA
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

