- Nie rozumiem tego, że gdy w gazecie muszę czytać o tym skandalu, parę stron dalej Papież prowadzi nagonkę przeciwko równouprawnieniu związków homoseksualnych – mówił kapłan w rozmowie z "Frankfurter Rundschau". - Ta fiksacja hierarchów na kwestii, jak ludzie obchodzą się ze swoją seksualnością, blokuje w ostatecznym rozrachunku otwarte i swobodne rozwiązanie problemów, które mamy właśnie z tym we własnych szeregach – dodał.
W dalszej części wywiadu skrytykował także celibat, który, jego zdaniem, "możliwy jest w dzisiejszych czasach jedynie w zakonach", a także brak możliwości wyświęcania kobiet na kapłanów. To nie pierwsza wypowiedź jezuity, która wini podejście Kościoła do seksualności za nadużycia, które miały miejsce w elitarnym kolegium Canisiusa w Berlinie w latach 70-tych i 80-tych XX wieku. Obecny dyrektor szkoły o. Klaus Mertes SJ obarczył winą "katolicką homofobię".
Na szczęście na przeprosiny ze strony o. Mennekesa nie trzeba było długo czekać. - W ferworze dłuższej, żarliwej dyskusji użyłem przesadzonego pojęcia. Stwierdzenie, iż Papież "prowadzi nagonkę" przeciwko związkom homoseksualnym, ani nie jest odpowiednie, ani też nie odzwierciedla mojego poglądu. Wynikało ono z emocji, które pojawiły się w owych dniach. Bardzo żałuję moich słów i dystansuję się od nich w całej rozciągłości. Jako jezuita jestem oczywiście lojalny wobec Papieża – można przeczytać w oświadczeniu duchownego.
Dwa tygodnie temu Niemcami wstrząsnęła informacja, iż w latach 1975-1982 nauczyciele kolegium Canisiusa i zarazem jezuici molestowali seksualnie co najmniej 22 osoby. Do wyjaśnienia sprawy dąży zarówno zgromadzenie, które ustami swojego przełożonego przeprosiło już ofiary nagannego zachowania zakonników, jak i niemiecki episkopat.
sks/Kath.net
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

