Na zdjęciach z sobotniego przemarszu puczystów po Warszawie cała resortowa dziatwa z przyjaciółmi w komplecie. Był też i skakał po murku z tubą nagłaśniającą wesoły p. Giertych. W pierwszych rzędach pan „Andrzejek” Hadacz, ks. Lemański, tęczowi i wszyscy inni mający do stracenia. Pierwszy raz w życiu "walczą" poza swymi pałacami i gabinetami o zachowanie złotych zegarków, utrzymanie ośmiorniczek w swym menu i trwanie przy dużych publicznych pieniądzach. Ale po co zaraz ze znakiem "V" za który ich rodzice i oni sami Polaków prześladowali i nawet zabijali.
I co puczyści, przyjemny był spacer? Bo groza z Waszych lic jakoś nie biła.
Jak widzicie, minister z PIS - nie tak jak Wasz Sienkiewicz - nie nasłał Wam prowokatorów w kominiarkach i podpalaczy. Szanuje demokrację.
Krystyna Pawłowicz
