Luiza Dołęgowska, Fronda.pl: Trwa dyskusja na temat wejścia w życie umów o wolnym handlu - CETA I TTIP. Jakie są dla Polski zagrożenia związane z ratyfikacją tych umów?
Prof. Krystyna Pawłowicz: Problem trzeba rozpatrywać w dwóch płaszczyznach - od strony prawnej i od strony zapisów merytorycznych, które dotyczą szeroko rozumianych usług i handlu. Od strony prawnej obydwie umowy - CETA i TTIP były negocjowane tylko z ponadnarodowymi korporacjami przez Komisję Europejską, która miała na względzie amerykańskie interesy i interesy tylko największych ośrodków biznesowych, finansowych, gospodarczych Unii - czyli najbogatszych państw w UE.
Treść obu umów przygotowywano w tajemnicy przed państwami narodowymi, przy potężnych protestach opinii publicznej w Europie.
Umowy te zawierają daleko idące ustępstwa dla wielkich korporacji - amerykańskich i kanadyjskich - do penetrowania i wejścia na nowe rynki europejskie, a zwłaszcza na atrakcyjne i korzystne dla nich rynki Europy Środkowo-Wschodniej.
Obie umowy są niekorzystne zwłaszcza dla polskich małych i średnich przedsiębiorstw, które zostaną zmiażdżone przez ponadnarodowe giganty, a konkurujących z tymi gigantami dużych polskich korporacji po prostu nie mamy.
Dotyczy to również rolnictwa. Polskie niewielkie gospodarstwa także nie są w stanie konkurować z amerykańskimi i kanadyjskim gigantami rolnymi.
Mówi się, że z chwilą wejścia umów CETA i TTIP w życie, korporacje ponadnarodowe będą musiały dostosować się do europejskich standardów jakości , ale tak naprawdę wcale nie będą musiały tego robić, bo w umowach są kruczki prawne, które pozwoliłyby na obejście tych standardów .
Zgoda Polski na wejście umów w życie na terenie naszego kraju spowoduje w istocie podważenie planu ministra Morawieckiego, który zakłada rozwój Polski w oparciu przede wszystkim o drobne i średnie przedsiębiorstwa, wprowadzanie innowacji czy ułatwienia podatkowe.
Polskie rodzime przedsiębiorstwa nie zdążą się rozwinąć, gdyż zostaną zmiażdżone korporacjami zagranicznymi, które opanują polski, łatwy rynek.
Tej nierównej konkurencji amerykańskiej i kanadyjskiej nie wytrzyma żadna polska firma i nie będzie w stanie się obronić.
Mamy w Polsce zdrową żywność produkowaną przez względnie małe przedsiębiorstwa, które też nie wygrają z wielkimi amerykańskimi korporacjami.
Co więcej - najgorsze jest to, że w obydwu umowach korporacje zagwarantowały sobie możliwość pozywania państwa suwerennego do prywatnych arbitraży po olbrzymie odszkodowania, jeśli państwa te będą wydawać regulacje prawne, które utrudniałyby tym korporacjom swobodne osiąganie zysków.
Te korporacje np. mogłyby występować przeciwko suwerennym państwom o kary i odszkodowania za regulacje prawne, obniżające podatki czy podnoszące limity wynagrodzeń. Suwerenne państwo musiałoby w efekcie płacić kary korporacjom za polepszanie społecznych i finansowych warunków pracy.
F: Kto w tej sytuacji rozpatrywałby takie skargi i sprawy?
Krystyna Pawłowicz: Skargi korporacji przeciwko państwu rozpatrywałoby potężne, również ponadnarodowe lobby prawnicze, a taka sytuacja prowadzi wprost od porządkowania w trybach tych umów suwerennego państwa interesom korporacji.
Wprowadzenie umów CETA i TTIP prowadzić będzie od stopniowego rugowania reguł ustroju demokratycznego, a w to miejsce wejdzie nowa hybrydowa władza korporacji i i prawników ponadnarodowych. Wejście obu omów do Polski istotnie utrudni konieczne realizowanie planu rozwoju, o którym mówi wicepremier Morawiecki.
Polski rynek jest niewymagający, bo jesteśmy względnie biednym krajem. Nasza gospodarka i przemysł są również niekonkurencyjne wobec potęg światowych.
W środę w Sejmie była przede wszystkim przedmiotowa dyskusja o procedurach przyjmowanie obu umów w UE.
Polska stoi na stanowisku, że to nie sama Komisja Europejska w imieniu wszystkich państw członkowskich powinna obie umowy zawrzeć, ale umowy te powinny być ratyfikowana przez wszystkie parlamenty narodowe.
Polski Sejm sprzeciwia się trybowi, który chce przeforsować Komisja Europejska. Uchwała tej treści będzie przegłosowywana we czwartek.
F: W Sejmie mówiła Pani o poważnych zagrożeniach dla Polski, związanych z tymi umowami, to było chyba jedyne stanowisko wyrażone w konkretnych słowach
Krystyna Pawłowicz: Ja w swoim wystąpieniu poruszałam szersze zagadnienia dotyczące obu wymienionych umów. Warto wspomnieć, że sama umowa ma około 4 tysięcy stron, co niezwykle utrudnia przejrzyste zorientowanie się w sprawie .
Taka objętość umów zwykle świadczy o istnieniu wielu kruczków prawnych i odstępstw. Trzeba też wiedzieć , że umowa z korporacjami jest już przyjęta, a rola państw narodowych sprowadza się teraz bądź do zgody na przyjęcie jej przez Komisję Europejską, bądź do wyrażenia swojego stanowiska o ratyfikowaniu umowy przez parlamenty państw narodowych.
Moim zdaniem wejście w życie obu wymienionych umów doprowadzi do zalania polskiego rynku niezdrową żywnością genetycznie modyfikowaną, z dużą ilością hormonów i środków chemicznych. Dla ekonomistów być może ma to małe znaczenie, jednak dla zdrowia społeczeństwa jest to rzecz niezwykle istotna. Jako prawnik zwracam również uwagę na prawne, bardzo szkodliwe dla Polski skutki wejścia tych umów w życie.
F: Czy można to jeszcze jakoś wycofać z Polski albo nie zgodzić się na umowy CETA I TTIP?
Krystyna Pawłowicz: To jest już przez Unię Europejską zaakceptowane. Rola Polski sprowadza się do przyjęcia stanowiska, które na posiedzeniu Rady Unii Europejskiej zaprezentujemy. Obowiązuje tam zasada jednomyślności, więc obawiam się, że mimo szkodliwych skutków tych umów Polska wypowie się jednak za tymi umowami, aby nie tworzyć sobie w Unii dodatkowych wrogów.
Jednak decyzje rządowe nie są jeszcze podjęte. Wiemy, iż minister Zbigniew Ziobro ma inne zdanie, niż np. pan minister Mateusz Morawiecki. Pani premier Szydło mówiła też, iż decyzja w sprawie tych umów nie została podjęta. Zobaczymy.
F: Czy Polacy wiedzą, do czego w praktyce sprowadza się akceptacja przez nasz kraj obu tych umów, bo o tym niewiele się mówi..
Krystyna Pawłowicz: O umowach CETA i TTIP mówi się, gdyż sama czytałam liczne publikacje, również w prasie codziennej. Problem stanowi fakt, że umowa jest dość skomplikowana, napisana w języku angielskim i jest bardzo obszerna - liczy 4 tys. stron, jak już powiedziałam, więc nie każdy dziennikarz i publicysta jest w stanie przeanalizować te umowy i i wyciągnąć właściwe wnioski.
Ja w Sejmie zapoznałam się z interesującymi mnie fragmentami i wyraziłam stanowisko krytyczne.
Europa jest rynkiem nasyconym i trudno na niej sprzedać dodatkowe ilości towarów i usług. W tej sytuacji tańsze produkty kanadyjskie i amerykańskie będą wypierały usługi i towary produkowane przy wyższym nakładzie pracy i środków, jak to ma miejsce na przykład w naszym kraju. Jeszcze raz powiem, że obie te umowy doprowadzą w Polsce do negatywnych skutków w obszarze tak gospodarki, jak i rolnictwa.
Dziękuję za rozmowę
