Siły lądowe Turcji ok. 500 razy zaatakowały cele Państwa Islamskiego w Syrii i Iraku, zabijając prawie 200 bojowników tej dżihadystycznej organizacji - podaje "Polskie Radio".
Ankara przeprowadzi też naloty z powietrza, jeśli to będzie konieczne, i utrzyma swe "zdeterminowane stanowisko", dopóki IS nie opuści jej granic - powiedział turecki premier Ahmet Davutoglu na konferencji w Ankarze z ambasadorami tureckimi.
We wtorek zamachowiec samobójca wysadził się w powietrze w historycznym centrum Stambułu, zabijając 10 niemieckich turystów i raniąc 17 osób. Davutoglu poinformował w środę, że zamachowiec był członkiem Państwa Islamskiego i przedostał się do Turcji z Syrii jako uchodźca.
- Po wtorkowym ataku wystrzelono prawie 500 pocisków artyleryjskich na pozycje Daesz (arabski akronim IS) w Syrii i Iraku - powiedział w czwartek turecki premier.
Dodał, że "blisko 200 członków Daesz, w tym tzw. regionalnych liderów, zostało zneutralizowanych w ciągu ostatnich 48 godzin". - Po tym jakakolwiek groźba skierowana w stronę Turcji zostanie ukarana - oświadczył.
12 stycznia w centrum Stambułu, w popularnej wśród turystów dzielnicy Sultanahmet niedaleko Błękitnego Meczetu doszło do zamachu. Napastnikiem miał być 28-letni Syryjczyk, który w ostatnich dniach przyjechał do Turcji. Premier Turcji Ahmet Davutoglu twierdzi, że zamachowiec przekroczył granicę jako uchodźca. Tureckie władze twierdzą, że miał powiązania z Państwem Islamskim.
bjad/Polskie Radio
