Hiszpańscy parlamentarzyści, którzy głosowali za przyjęciem ustawy aborcyjnej, a są katolikami, nie otrzymają Komunii św. Czy podpis monarchy pod ustawą aborcyjną spowodowałby podobne konsekwencje? Biskup Camino odpowiedział pytany przez dziennikarzy, że sytuacja króla jest jedyna w swoim rodzaju i z tego powodu “ma różne interpretacje".
- To nie jest taki sam akt. akt króla jest wyjątkowy i bardzo różny od aktu polityka, który oddaje swój głos popierając nowe prawodawstwo, mogąc jednak tego nie zrobić – wyjaśniał hierarcha.
Nowe prawo aborcyjne, niedawno zatwierdził hiszpański kongres, pomimo tego, że większość Hiszpanów opowiada się przeciwko jego założeniom. Główne z nich to umożliwienie zabijania nienarodzonych dzieci do 14. tygodnia ciąży, którego będą mogły dokonać nawet 16-latki bez zgody i wiedzy rodziców. Aby ustawa weszła w życie, król będzie musiał ją podpisać.
Znani hiszpańscy katolicy wzywają swojego monarchę, aby odmówił złożenia podpisu pod ustawą ułatwiającą dostęp do aborcji przygotowaną przez rządzącą skrajną lewicę. Przypominają, że katolik popierając aborcję zaciąga na siebie ekskomunikę. Nie wiadomo jednak, co zrobi król.
Konstytucja hiszpańska sprzed 31 lat stanowi, że każde nowe prawo może wejść w życie po uprzednim promulgowaniu go przez króla. Bo to on jest głową państwa. Niektórzy to właśnie Juana Carlosa obarczają odpowiedzialnością za wprowadzanie liberalnej polityki w kwestiach moralnych i radykalnych reform społecznych przez kolejne hiszpańskie rządy.
Monarcha, choć deklaruje swój katolicyzm, podpisał już uprzednio ustawy niezgodne z katolickim nauczaniem – jak chociażby legalizację związków homoseksualnych.
MaRo/Kontakt
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

