Według Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową spowoduje to zmniejszenie stosunku długu publicznego oraz deficytu sektora finansów publicznych do PKB.
- Wymagania Unii Europejskiej i metodologia unijna mówią, że produkcja liczona do PKB, czy w rachunkach narodowych musi obejmować wszystkie rodzaje produkcji - zarówno legalną, jak i nielegalną – powiedziała portalowi Money.pl zastępca dyrektora departamentu rachunków narodowych w GUS Olga Leszczyńska.
Polski urząd statystyczny dwukrotnie zmieniał metodę obliczania PKB. Miało to pozytywny (z perspektywy rządu) wpływ na obliczanie konstytucyjnego progu długu publicznego, który wynosi 60 proc. PKB.
Dr Bohdan Wyżnikiewicz z IBnGR wyjaśnił, że w latach 90. XX wieku GUS zaczął powiększać PKB o legalną część szarej strefy.
- To między innymi praca na czarno czy sprzedaż usług lub towarów bez faktur. Chodzi przede wszystkim o transakcje, w których firmy prowadzące oficjalną działalność unikają opodatkowania. Legalna szara strefa występuje głównie w usługach – tłumaczy w Money.pl.
- Nielegalna część szarej strefy także powoduje zwiększenie dochodu narodowego. Niektóre kraje Unii Europejskiej dodają do PKB także tę część szarej strefy - poinformował Wyżnikiewicz. Według niego legalna i nielegalna strefa mogą stanowić ponad 20 proc. naszego PKB.
Zgodnie z informacjami z GUS ukryta produkcja od lat stanowi kilkanaście procent PKB. W 2000 roku legalna szara strefa odpowiadała za 17 proc. gospodarki, w 2001 roku - 16,8 proc., w 2002 roku - 15,4 proc., w 2003 roku - 15,8 proc., w 2004 roku - 14,5 proc., w 2005 roku i 2006 roku - 15,9 proc., a w 2007 r. wyniosła 14,7 proc.
W raporcie z września 2009 roku opublikowanym przez Instytut Sobieskiego pojawia się informacja, że dług publiczny Polski wynosi ponad 200 proc. krajowej produkcji.
Sektor publiczny większość swych zobowiązań księguje dopiero w roku wypłaty gotówki, a nie w momencie ich powstania. Dlatego dług publiczny obliczany metodą memoriałową przekracza 200% PKB kraju.” – czytamy na stronie Instytutu.
ib
Andrzej Sadowski - wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha:
Obecne zamiary GUS otwierają możliwość oceny dotychczasowego sposobu liczenia PKB i jego poważniejszej niż wstępnie proponowana zmiany. Centrum im. Adama Smitha już wcześniej sugerowało tego rodzaju zmiany.
Przede wszystkim część aktywności nie wliczona do PKB nie jest ze swojej natury od razu nielegalna. Właściwym terminem jest gospodarka nierejestrowana. Jest dla całych rzesz Polaków jedyną poza emigracją szansą na pracę. Tylko jeden na kilku bezrobotnych dostaje od rządu zasiłek. To, że w Polsce nie zdarzają się przypadki śmierci głodowej zawdzięczamy pracy w gospodarce nierejestrowanej. Ludzie, którzy pracują w tej części gospodarki, działają bez pozwoleń władzy, ale podobnie jak ci którzy takowe są zmuszeni posiadać, również tworzą bogactwo.Istnieje niebezpieczeństwo, że zmiana metody liczenia PKB, poza oczywistą logiczną konsekwencją jego tworzenia,, również przez gospodarkę nierejestrowaną, może posłużyć rządowi jako alibi przy dalszym zadłużaniu państwa. Skoro mamy wyższy wzrost gospodarczy, to tym samym rząd będzie mógł zaciągać więcej pożyczek.
Wprowadzenie zmiany liczenia PKB tylko w Polsce spowoduje, że trudniej będzie porównywać nasz dane z danymi innych krajów, które póki co nie wliczają bogactwa tworzonego przez gospodarkę nierejestrowaną. Trzeba pamiętać, że ze swej natury jest niepoliczalna. Oceniając jej aktywność można tylko posługiwać się wartościami szacunkowymi.
not. ib
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

