"STOP chamstwu w sieci" to apel, do podpisywania którego zachęca redakcja "Dziennika" na swojej stronie internetowej. Do akcji zaprosili m.in. Antoniego Dudka, ks. Adama Bonieckiego i Marcina Króla – nieświadomych, że biorą udział w porachunkach między gazetą a internautami.

 

- Wierzymy w wolność słowa, wierzymy w wartość starcia argumentów, wierzymy w wolny internet. Ale nie wierzymy, że musi to się odbywać tak brutalnie, zdaniami tak pełnymi inwektyw, rzucanymi anonimowo, jak się to często dzieje w polskim internecie. Zbyt często. Nie ma naszej zgody na przemienianie tego miejsca wolnej dyskusji w przestrzeń wolną dla obelg pod adresem wszystkich i wszystkiego – można przeczytać w apelu. Jednocześnie publicyści "Dziennika" uparcie udowadniają, iż mieli prawo ujawnić, kim jest znana blogerka Kataryna. Cezary Michalski wręcz walczy z anonimowością w sieci, gdyż jego zdaniem korzystają z niej przede wszystkim ludzie prymitywni i chamscy. - Bloger "maryla" zaczął się nawet od wczoraj podniecać, że zawieszający mu się internet to dzieło korporacyjnych hakerów z "Dziennika", a może i z samego Berlina. To przyjemnie być obiektem aż takiej bezsilnej frustracji. Mógłbym nawet trochę podyszeć przez maskę Dartha Vadera, żeby sprawić satysfakcję blogerowi "maryli". Tyle że ja nie noszę ze sobą maski Dartha Vadera, bo nawet w internecie pojawiam się wyłącznie pod własnym nazwiskiem – pisze w artykule "Internetem rządzą anonimowi donosiciele". Jednak Michalski nie zawsze publikował pod własnym nazwiskiem. Pod pseudonimem "Marek Tabor" opublikował nawet książkę "Ezoteryczne źródło nazizmu".

Najlepszym komentarzem do sprawy jest... tytuł innego artykułu autorstwa Cezarego Michalskiego w tej sprawie. "Utracona cześć Kataryny" to nawiązanie do tytułu opowiadania Heinricha Bölla "Utracona cześć Katarzyny Blum". Dzieło opowiada historię kobiety, która padła ofiarą nagonki prasy bulwarowej. - Osoby i akcja niniejszego opowiadania są całkowicie zmyślone. Jeśliby natomiast przedstawione w nim pewne praktyki dziennikarskie przypominały praktyki gazety Bild, nie jest to ani zamierzone, ani przypadkowe, lecz nieuniknione – pisał autor. Pikanterii dodaje fakt, iż "Bild" jest wydawany przez Axel Springer Verlag – tego samego wydawcę, co "Dziennik".

 

sks/Dz

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »