Fronda.pl: Czy 9 listopada, dzień zburzenia muru berlińskiego to dobra data na świętowanie upadku komunizmu?

Zdzisław Krasnodębski: Na pewno dla światowych przywódców, którzy w poniedziałek zebrali się w Berlinie i przede wszystkim dla dla samych Niemców jest to najlepsza data. Silne niemieckie państwo ma swój mit założycielski, do którego chętnie się odwołuje.

A dla nas Polaków?

Dla nas najlepszą datą, która jest też chyba do przyjęcia dla wszystkich pozostaje sierpień 1980. I musimy przy tym pamiętać, że u nas nie było rewolucji. Pokojowa rewolucja została stłumiona 13 grudnia 1981 r. przez gen. Jaruzelskiego, później nie było w Polsce żadnej rewolucji.

Mieliśmy w Polsce kompromis w postaci Okrągłego Stołu zamiast ostatecznego ciosu zadanego komunizmowi. Zamiast powiedzmy szturmu ludu na Dom Partii, mieliśmy Okrągły Stół. Zabrakło w Polsce symbolicznego wydarzenia, dlatego możemy powiedzieć, że u nas rozpoczęły się przemiany, ale nie, że obaliliśmy komunizm. Komunizm nad Wisłą upadł na drodze ewolucyjnej, a nie rewolucyjnej. Jednak nie ma wątpliwości, że Polacy dla wolności zrobili najwięcej.

Jak Niemcy i inne państwa, nie tylko europejskie, ale jeszcze chociażby USA postrzegają polski wkład w obalenie komunizmu?

Widać to dobrze po uroczystościach takich jak dzisiaj i po słowach, które na nich padają. Światowi przywódcy wspominają ruch polityczny „Solidarność”, który wywołał poruszenie w Polsce. Mówi się o Wałęsie. Specjalistami w tego typu emocjonalnych przemowach są Amerykanie. Pokazała to Hilary Clinton mówiąc w Berlinie, że początek upadku „systemu tyranii” to strajk w gdańskiej stoczni. Amerykańska sekretarz stanu wspomniała też Jana Pawła II.

Z kolei Niemcy - jak mówiłem - z upadku muru uczynili swoisty mit założycielski. Dla naszych sąsiadów rocznica upadku muru to dobra okazja do uprawiania polityki historycznej, bez fałszowania historii, ale z wykorzystaniem jej do prowadzenia bieżącej polityki. I tak w poniedziałek pierwszy w Berlinie przemawiał prezydent Nicolas Sarkozy. Widać tutaj powrót do wielkiego sojuszu francusko-niemieckiego, o którym tyle słyszymy.

Dzień upadku muru berlińskiego to atrakcyjna data dla świata. Pokojowa niesiona wolność łączy się tutaj z Europą. A sami Niemcy uważani, co pokazuje historia za ludzi karnych, wiernie oddanych państwu mają okazje do zaprezentowania siebie jako buntowników przeciwko systemowi. W dodatku buntowników, którzy drogą pokojowej rewolucji zdobyli wolność.

 

Rozmawiał Mariusz Majewski

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »