- Krzyż został ustawiony bez wymaganej zgody miejskiego wydziału architektury. Inicjator wprawdzie złożył tam w czwartek po południu zgłoszenie inwestycji, ale wcześniej samowolnie wylał betonowy fundament. W związku z tym wydział sprzeciwił się przedsięwzięciu – wyjaśnił kierownik biura prasowego krakowskiego magistratu Filip Szatanik.

Drewniany 6,5-metrowy krzyż miał zostać osłonięty w sobotę z udziałem władz kurii. O jego postawieniu zdecydował Towarzystwa Parku im. Jordana Kazimierz Cholewa. Z powodu nieuzyskania pozwoleń od miasta swoje poparcie wycofała kuria. - Prawo obowiązuje wszystkich. Sprawa jest bolesna, gdyż chodzi o krzyż, a pewne grupy społeczne wyżej postawiły nadaktywność niż poszanowanie prawa. Szkoda, bo idea jest szlachetna - powiedział rzecznik krakowskiej kurii ks. Robert Nęcek.

Z kolei pomysłodawca inicjatywy zgłosił na policję kradzież i dewastację krzyża. - Krzyż został ścięty, zdewastowany, i wyrzucony za płot i tam przykryty czarną plandeką" – powiedział Cholewa. Dodał, że wcześniej uzyskał zezwolenie na obiekt tzw. małej architektury. - Będziemy tu świecić świeczki, zwoływać ludzi i mówić całemu światu, kto nie chciał krzyża na krakowskich Błoniach - oświadczył.

Inicjatorom postawienia krzyża chodził również o to, by na miejscu papieskich Mszy powstała 100-metrowa strefa ochronna, w której nie można by było urządzać komercyjnych imprez. - Od dawna obserwuję niedobre rzeczy, które się tam dzieją. Ale kroplą przepełniającą czarę goryczy był koncert muzyki satanistycznej w 30. rocznicę pierwszej wizyty Papieża. Przez trzy miesiące trzymał się smród, który został po toi-toiach. Imprezy niegodne trzeba przenieść dalej od kamienia. Błonia mają 48 ha, więc to nie problem – mówił wcześniej Kazimierz Cholewa.

MJ/Onet.pl/Gazetakrakowska.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »