Przed rozpoczęciem marszu głos zabrała znana kapłanka laicyzmu, eurodeputowana Sojuszu Lewicy Demokratycznej Joanna Senyszyn. „Drogie siostry ateistki i agnostyczki, drodzy bracia ateiści i agnostycy. Cieszę się, że po raz kolejny spotykamy się na marszu ateistów i agnostyków. Pokazujemy w ten sposób naszej klerykalnej ojczyźnie, że jesteśmy jej pełnoprawnymi obywatelami - mówiła Senyszyn. Stwierdziła, że państwo powinno być świeckie. Nawiązała do spraw aborcji i in-vitro. - Większość w Sejmie wciąż mają politycy katolicy, o mentalności dziewiętnastowiecznej, którzy nie rozumieją świeckości. (...) Bardzo żałuję, że tutaj z nami nie ma Janusza Palikota - kontynuowała. Po tych słowach rozległy się brawa.
„Przez pierwszą godzinę marszu wszystko przebiegało po myśli organizatorów. Jednak gdy pochód dotarł na Rynek, pod pomnikiem Adama Mickiewicza napotkał na młodych katolików, biorących udział w Spotkaniu Młodzieży Pijarskiej. Chrześcijanie na Rynku prowadzili ewangelizację. Gdy zauważyli maszerujących ateistów, zaczęli śpiewać religijne pieśni: "Jezus siłą mą, Jezus pieśnią mego życia. W Nim znalazłem to, czego szukałem do dzisiaj, sam mi podał dłoń, bym zwyciężał w każdy dzień!"- czytamy w Gazecie Wyborczej.
Ateiści zaskoczeni widokiem wyznawców Jezusa, próbowali zagłuszać młodych katolików swoimi okrzykami: „Polska laicka, nie katolicka". Chrześcijanie odpowiadali: "Nie wstydzę się Chrystusa!". "Na około piętnaście minut katolicy przejęli władzę nad marszem ateistów. Nie pomógł megafon, przez który organizatorzy starali się wykrzyczeć swoje postulaty. Następnie osoby wierzące w Jezusa, oraz osoby wierzące w laicyzm wymieniali się ulotkami i różańcami. Ateiści jednak odpuścili i opuścili Rynek. - Idźcie z Bogiem! Polska katolicka, nie laicka - krzyczała młodzież. Na drogę zaśpiewali ateistom również piosenkę: "żegnamy was Alleluja, żegnamy was Alleluja"- krzyczeli chrześcijanie"- informuje GW.
Pod pomnikiem lewicowego guru Tadeusza Boya-Żeleńskiego głos zabrał zaś znany laicysta Jan Hartman, który dziś pewnie żałuje, że odrzucił propozycje Janusza Palikota i bez sukcesu wystartował z list SLD do Sejmu. „Czternaście lat temu nieznany sprawcy pod osłoną nocy zawiesili nad drzwiami sali obrad plenarnych Sejmu RP krucyfiks. Dlaczego zrobili to pod osłoną nocy? Dlaczego nie zrobili tego w świetle jupiterów przed kamerami telewizji Trwam! Dlaczego nie zrobili tego jawnie? Chyba dlatego, że mieli poczucie, że coś jest nie tak. Liczyli na to, że nikt nie waży się dotknąć krzyża. To doskonała sposobność do tego, by obrońcy krzyża mogli się wykazać. To się w języku etyki nazywa szantaż moralny” - perorował. Hartman też, że krzyż powinien zniknąć z przestrzeni publicznej. „ Dlaczego państwo musi zachować powściągliwość, neutralność, bezstronność w tym zakresie? Bo tylko pod tym warunkiem obywatele będą mogli wierzyć, że państwo traktuje wszystkich obywateli i wszystkie grupy tak samo!” - mówił.
No cóż. Welcome to Palikoland.
Ł.A/Gazeta Wyborcza

